Niewiele jest książek, które określam mianem „perełki.” Jeśli już tak piszę o jakimś tytule to znaczy to tylko jedno-jest świetny i konkretnie może nam pomóc zmienić nastawienie do nas samych. Oczywiście żaden nawet najlepszy tytuł nic nam nie da, gdy sami nie podejmiemy próby zmiany naszych niedobrych nawyków. I właśnie do tego zaprasza nas autorka książki, by w mądry, oparty na dobrym rozumieniu przykazania miłości Boga i bliźniego zacząć dbać o siebie.
Dobrze rozumiana troska o siebie nie ma nic wspólnego z egoizmem, wręcz przeciwnie: dobrze pojętą miłością własną.
„Jak głosi przysłowie, z pustego i Salomon nie naleje. Kiedy jesteś pusty, nie możesz niczego zaoferować drugiemu, lecz mając stale napełnione naczynie, możesz obficiej dzielić się z ludzi bez szkody dla siebie.”s 51
Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza na konkretnych przykładach pokazuje, jakie mogą być skutki braku troski o siebie. Druga to przejście od teorii do praktyki, gdzie Julia Marie Hogan pokazuje jak opracować plan troski o siebie. To, co dla mnie bardzo ważne to metoda małych kroków, do której zachęca sama autorka. Metoda ta polega na wprowadzaniu zamian etapami, a na zasadzie wielkiej rewolucji. Dzięki temu, że zamawiany stopniowo mamy większe szanse, że odniesiemy sukces. Stałymi elementami każdego planu troski o siebie są: troska o ciało, zdrowie psychiczne, stosunki między ludzkie, panowanie nad emocjami, życie duchowe.
Julia Marie Hogan uzyskała magisterium z psychologii klinicznej w Instytucie Nauk Psychologicznych w Arlinkton (USA). Jest psychologiem klinicznym i psychoterapeutą. Obecnie pracuje w Chicago jako psychoterapeutka. Prowadzi liczne warsztaty i publikuje teksty poświęcone tematyce troski o siebie, więzi miedzy ludzkich i zdrowia psychicznego.
Dla mnie najważniejsze tematy, jakie porusza autorka, a które są przejawem troski o siebie to: stawianie granic, mówienie „nie,” przyjrzenie się głosowi wewnętrznego krytyka i zmiana jego komunikatu na mniej szkodliwy.
