Jak nie dać sobą manipulować. Christel Petitcollin

 

Sztuka stawiania granic jest trudna. Szczególnie, jeśli do tej pory nikt Cię tego nie nauczył. Jeszcze trudniejsze jest to,gdy mamy do czynienia z manipulatorem. Bo ten,jak nikt inny w białych rękawiczkach tak Cię podejdzie,że zamiast nie powiesz tak. Chociaż tego nie chcesz. Umiejętność stawania granic jeszcze trudniej przychodzi osobom nadwrażliwym. Nadwrażliwcy w momencie, kiedy przychodzi im komuś odmówić toczą wewnętrzną walkę. I to z tym najostrożniejszym przeciwnikiem, bo z sobą samym. Jak to odmówić komuś ?   To zwyczajnie nie mieści się w sposobie patrzenia na świat,jaki mają nadwrażliwcy. Problem zaczyna się wtedy,kiedy  zaniedbujesz  swoje obowiązki, bo pierwszeństwo ma pomoc innym. Albo pomoc jest tylko w jedną stronę. TY manipulatorowi masz niemal święty obozowiczek pomóc. On już Tobie nie koniecznie. I jeszcze znajdzie na to całą listę dowodów. 

„Zanim zadbasz o innych, zadbaj o siebie. Nie zapominając o swoich cechach szczególnych, zatroszcz się o zaspokojenie własnych potrzeb”. s 151 

Miałeś tak, Czytelniku? I ja również. Dlatego tytuł Jak nie dać sobą manipulować. Dla analizujach bez końca wysoko wrażliwych Christel Petitcollin to lektura obowiązkowa. Chociaż to określenie nie kojarzy się dobrze. Za sprawą kanonu lektur szkolnych. W tym przypadku jest zdecydowanie inaczej. Lektura tej książki krok po kroku pokaże Ci sztuczki,jakimi posługuje się manipulator od wpędzania w nieuzasadnione poczucie winy,wywieranie presji, umniejszanie Ciebie. Pokazuje też skuteczne mechanizmy obronne przed nimi. 

Może być zdjęciem przedstawiającym książka



Autorka na przykładzie swoich pacjentów pokazuje, do czego jest zdolny manipulator. Jednocześnie, co ważne pokazuje,jak się jemu przeciwstawić.

Jednak ten, kto oczekuje gotowej recepty nie znajdzie jej tutaj. Dostanie, coś ważniejszego.Konkret w postaci wskazówek,jak można wydostać się spod wpływu manipulatora. A nie jest to wcale taką prostą sprawą. Dlaczego? Bo manipulator będzie Ciebie oplatał swoim mackami zupełnie,jak pająk. Tylko i wyłącznie po to,abyś Czytelniku zrobił to, co chce manipulator. Z pomocą przyjdą nam krótkie, wydawać się mogło afirmację: 

  •  Skoro tak mówisz..
  • Masz prawo w to wierzyć…
  • Takie jest twoje zdanie…  s.234 

W momencie krytyki z pomocą przyjdą nam z pomocą zdania: 

  • Nie ma ludzi idealnych.
  • Twoim zdaniem.
  • Masz prawo w to wierzyć…
  • Skoro tak mówisz…   s. 234. 235. 

Poza afirmacjami  bardzo pomocne jest, także chodź to trudne nie działania pod presją czasu. Zawsze przed daniem odpowiedzi,czy na coś się zgadzam mam prawo się zastanowić. I to, co nadwrażliwcom bardzo często wydaję się końcem  świata: mogę zmienić zdanie. I świat się od tego nie zwali. Podobnie,jeśli powiem nie. Mam takie same prawo, jak każdy na,coś się nie zgodzić, czegoś odmówić.   Jak każdy, I chociaż manipulator będzie stawał na rzęsach i wpędzał nas w nieuzasadnione poczucie winy to nie można temu ulec. 

Książkę polecam, bo jest to dużo więcej niż  zwykły przewodnik po technikach manipulacji. Jest to prawdziwe kompendium wiedzy o manipulacji. I sposobach, jak sobie z nią radzić. 

 

 

Nie bój się życia Katarzyna Miller

 

Przyznaję,że bardzo rzadko sięgam po felietony. Ale jeśli już to robię to zwykle trafiam na bardzo dobre. I tak jest też z „Nie bój się życia” Katarzyny Miller. Bo zabiera ona czytelnika w dość niezwykłą podroż. Jest to droga przez chyba wszystkie lęki, jakie mogą w ciągu życia człowiekowi. I co ważne nie mamy tutaj do czynienia z ich lekceważeniem, umniejszaniem, czy pudrowaniem.
Tutaj Autorka daje czytelnikowi, coś zupełnie przeciwnego. I na szczęście nie jest to gotowa recepta na to, jak konkretny lęk pokonać.Znajdziemy tutaj raczej podpowiedzi na konkretnych przykładach zarówno z życia samej Miller, jak również jej pacjentów, czy przyjaciół. A jak wiadomo lepszy przykład niż wykład. Bo nic tak nie inspiruje, podsuwa rozwiązania, jak spojrzenie na lęk, czy problem z innej perspektywy.

Przecież nie tylko my obawiamy się: mówić nie , złości, ciężkich wyzwań, szczęścia, co ludzie pomyślą, bycia egoistką,wdzięczności, samotności. Inni przed nami czuli to samo, więc warto skorzystać z ich doświadczeń.Jednocześnie należy pamiętać,że nikt nie jest mną i mam prawo do swojej reakcji na taką czy inną sytuację.
Co ważne Miller nie narzuca żadnych konkretnych rozwiązań. Ona je podaje. To od czytelnika zależy, czy z nich skorzysta. Może za nimi iść,ale również może wybrać zupełnie innym sposób na zmierzenie się ze swoimi obawami.

 

Nie bój się życia

zdjęcie pochodzi ze strony: https://nakanapie.pl/ (dostęp 27.02.2021).

Bardzo podkreśla znaczenie doświadczeń z okresu dzieciństwa. Zarówno tych dobrych, ale także tych trudnych. Co nie oznacza, że jeśli delikatnie pisząc łatwe one nie były to nic z tym bagażem nie można zrobić. Chociaż wtedy taka droga będzie długa czasami trudna. Dlaczego? Ponieważ wymaga pomocy terapeutycznej. Właśnie po to,żeby się szczególnie z tymi nieraz bardzo trudnymi uporać. Bo wtedy jest większa szansa na to, że pozbędziemy się tego zbędnego balastu.
Książka zdecydowania godna polecenia, bo krok po kroku rozprawia się z rożnymi lękami, czy obawami. Chociaż, jak dla mnie niektóre zostały mówiony zdecydowanie za krótko. Ale może to tylko moje wrażenie?

Świąteczny sekret Agnieszka Krawczyk

 

Świetna książka na okres świąt i tuż po nich. Idealna do kawy. ciasta. Taka, żeby się oderwać na chwilę od świątecznej bieganiny. Jednocześnie jest też dobrym pomysłem na prezent pod choinkę.
Zosia, która jest główną bohaterką książki, ku zaskoczeniu najbliższych, postanawia przyjąć dom w spadku. Po babci. Mało tego, postanawia się tam przenieść. A jest to nie lada odwaga, bo dom znajduje się na podkrakowskiej wsi. Nikt poza sąsiadem, który służy jej pomocą nie wierzy, że da ona sobie radę. I chociaż nie jest jej łatwo, bo nie wiele, wie o tym, jak wygląda życie na wsi to nie odpuszcza. Nie jest to obraz wsi sielskiej, anielskiej. Zwłaszcza, gdy,aby mieć ciepło w domu trzeba rozpalić w piecu. Paradoksalnie pokonywanie tych zwykłych codziennych spraw i samodzielne życie pozwalają jej uwierzyć w siebie.
Ciekawie jest poprowadzony jest też wątek, Maksa, syna sąsiada. Pana Wojciecha. Który wiedząc, jakie podejście ma do dziewczyn, jego syn ostrzega przed nim, Zosię. Maks to taki klasyczny bohater: przystojny ,ale nierozpieszczony, zmieniający dziewczyny, jak rękawiczki. Do czasu aż spotyka główną bohaterkę. Bo to ona sprawia, że Maks się zmienia. A właściwie zmianie pod jej wpływem ulega zachowanie Pana Wojciecha wobec, syna. I nie jest to zmiana za pomocą czarodziejskiej różdżki. Maks buntuje się przeciwko zmianą wprowadzonym przez ojca. Jednak po czasie przyznaje, Zosi racje. Zmiany wyszły mu na dobre. 


Sama Zosia długo wydaje się bronić przed uczuciem do Maksa. Z czego ta obawa wynika ? Z tego, żeby nie powtórzyć losu swojej mamy, która zakochała się w przystojnym,a nieodpowiedzialnym człowieku. Ojcu, Zosi. Czy uda się jej nie powtórzyć rodzinnej historii? Bardzo dobrej, cennej rady udziela jej sąsiadka: Ty to zrobisz inaczej. Koniecznie sięgnijcie po książkę. 

Świąteczny sekret

 zdjęcie pochodzi  ze strony: https://nakanapie.pl/ (dostęp 07.02.2021) 


Szkoda tylko, że został trochę urwany wątek, Jaśka. Najlepszy przyjaciel Zosi. Niemal każdy poza nią uważał, że będą z Jaśkiem parą. Bardzo to dla mnie znajome. { Na szczęście próba swatania, chodź w białych rękawiczkach nie doszła do skutku.). Traktuje go, jak brata. Chcę,aby jej dawny przyjaciel spełni swoje marzenie i został pilotem. Czego nie przyjmuje do wiadomości jego mama. Jasiek ma zostać prawnikiem, jak jego tata. Co z tego wyniknie? Zajrzyjcie do książki koniecznie :):).

Magiczne miejsce Agnieszka Krawczyk

 

Witold Mossakowski to znudzony życiem w mieście prawnik, który skrycie marzy o porzuceniu swojej pracy i znalezieniu, czegoś co nadałoby jego życiu sens. Za namową kolegi postanawia kupić upadający pałac w malej wsi Ida. To staje się impulsem, który daje mu motywacje do działania. Chce, jak najwięcej dowiedzieć się o historii zabytku, aby przy jego renowacji,jak najwierniej oddać jego charakter. Co ważne nie jest to typ miastowego biznesmena, który ma swoją wizję,jak wykorzystać potencjał tego miejsca. Wręcz przeciwnie poznaje dawną właścicielkę majątku Teklę, której pasją jest produkcja perfum. Z dużym zainteresowaniem wypytuję ją o to, jak pałac wyglądał w czasach swojej świetności. Remont pałacu i szukania wszelkich szczegółów na jego temat dają mu dużo radości. Chcę wyremontować miejscową kaplicę.

Jest takim dobrym duchem Idy. Kupuje książki do szkolnej biblioteki, kiedy dowiaduje się,jak bardzo marzy o przeczytaniu całej serii o Harrym Potterze jedna z uczennic. Ze zdziwieniem dowiaduje się, że sołtys Idy na strychu swojego domu urządziła obserwatorium astronomiczne. Bardzo wspiera Milenę w walce o to,aby mieszkańcy Idy mogli liczyć na opiekę stomatologiczną.

To właśnie w Idzie znajduje grono życzliwych i serdecznych przyjaciół, ” Jeszcze rok temu jego świat wyglądał całkiem inaczej. Była w nim praca, ale nie było w nim sensu. Żadnego. Potem kupił posiadłość i wszystko się zmieniło. Nagle otoczyli go ludzie pełni przyrzni i życzliwości” s.423.

Jednak także i on napotyka na trudności. Począwszy od naczelnik poczty, która otwiera przychodzącą do mieszkańców Idy korespondencje, przetrzymuje ją, zastrasza pracowników poczty. A to wszytko dlatego,że pochwala czasy PRL-u. Także dlatego piszę donosy,gdzie i do kogo się da także na Witolda. Drugą ciekawą, chodź na początku nie budzącą mojej sympatii postacią jest Majewski, właściciel tartaku. Wszyscy poza Witoldem uważają, że pomysł z likwidacją szkoły to jego sprawka. Jednak to właśnie on robi wszystko,aby miejscowe dzieci dojeżdżały od nowego roku do mniejszej szkoły. Jak się potem okaże Majewski ma bardzo złe wspomnienia związane ze szkolnym molochem. I trochę szkoda, ze tego wątku autorka nie podjęła dalej.

Magiczne miejsce

zdjęcie pochodzi  ze strony: https://nakanapie.pl/  (dostęp 30.01.2021)

Witold znajduje w piwnicy pałacu dosłownie prawdziwe karby. Serwis rodowy matki, Tekli i kopię Świętego Grala. Która jest inspiracją dla nazwy hotelu. Będzie on miejscem, gdzie zmęczeni miejskim życiem frustraci będą odzyskiwać równowagę. Jak? Biorąc udział w różnych warsztatach i używając naturalnych kosmetyków produkowanych przez panią Teklę.
Chcecie  wiedzieć więcej ? Sięgnijcie koniecznie po książkę :):).

Książka lekka, przyjemna. Wymarzona na zimowe wieczory :):)

Gorsza siostra

„Przysięgałem milczeć. Ale to jest sytuacja życia i śmierci.
to zwalnia mnie z tajemnicy (…)”

Już sam cytat zapowiada trzęsienie ziemi zupełnie, jak u Hickoka. A jeśli taki mocny początek to jest zapowiedz tego, że książka będzie świetna. Bo napisać, że dobra to zdecydowanie za mało. Urszula szukając dawcy szpiku dla chorej na białaczkę córki, Idy dowiaduje się po latach,że ma przyrodnią siostrę. Ta skrywana przez lata tajemnica budzi w Urszuli całą paletę emocji od złości, żalu do mamy za to, że człowieka, którego uważała za swojego tatę tak naprawdę nim nie był. Jest w niej dużo nadziei pomieszanej z niepewnością, jak na informację o tym, że jest siostrą Urszuli zareaguje ta druga, Karolina? I najważniejsze, czy zgodzi się oddać swój szpik, którego Ida potrzebuje? I czy będzie on pasował i nie zostanie odrzucony?

Jednocześnie Urszula ma świadomość, że wuj Iwo mówiąc jej o tym, że ma przyrodnią siostrę złamał tajemnice spowiedzi popełniając ciężki grzech. Przede wszystkim jednak liczył na to, że szpik Karoliny może uratować Idę. A Urszula może naprawić zerwane przed laty przez jej mamę relacje rodzinne.

Całą historie poznajemy przez retrospekcję dzięki, czemu czytelnik jest obserwatorem wydarzeń od drugiej wojny światowej, powstania warszawskiego, czasu komunizmu. Razem z Joasią i Karolem jesteśmy widzami proroczej inscenizacji „Dziadów” w reżyserii Dejmka. Ale także widzimy ich dramat, kiedy w marcu 1968 roku przez donos Wandy, matki Urszuli o żydowskim pochodzeniu,Joasi muszą wyjechać z Polski.

Książka Gorsza siostra

zdjęcie pochodzi ze  strony: https://nienakapanie/ (dostęp 10.01.2021)

Jak na tacy widać do, czego prowadzi nienawiść, poczucie odrzucenia. Ale też mądrość Karoliny, która nie ocenia swojej prababci, Krystyny mówiąc, że nie ma do tego prawa, bo ci ludzie mają za sobą dramat wojny. Wspomina o tym,że jej mama miała koszmary związane z wyprowadzaniem żydowskich dzieci z getta. Jak nie mówiła nikomu o tym, co wtedy czuła, jako dziecko. A Krystynie, której zawdzięcza wychowanie starała się nie sprawiać kłopotu. Może nawet przypodobać? Widać także wewnętrzne zmaganie się z powierzoną tajemnicą, jakie przeżywa Iwo.

Bardzo dobrze narysowany portrety psychologiczny postaci. I Kraków :):). Bardzo potrzebny i ważny wątek przeszczepu. Wciąż za mało poruszany. Książkę tę przeczytałam z polecenia Recenzje Dropsa Książkowego i nie żałuje, bo było warto :):). 

Marzenie: zamiast listów pasterskich, które są laniem wody. W Wyobraźni już   w kancelarii parafialnej informacja,jak się zarejestrować do DKMS, oświadczenie woli o wyrażeniu zgody na pobranie organów też by nie zaszkodziło. A mogłoby pomóc  w krótszym oczekiwaniu na przeszczep. Któryś z Księży wikarych na fb, swoim blogu też by dużo dobrego zrobił, jakby konkretne informacje umieścił. :):) Czy może za bardzo puszczam wodze fantazji?

Sekretne życie introwertyków.

Raczej do wszelkich poradników podchodzę z większą ostrożnością niż do jeża. Bo duża ich cześć próbuje na silę zmienić czytelnika. W przypadku „Sekretne życie introwertyka. Przewodnik dla cichych i tych, którzy chcą ich zrozumieć” jest inaczej. Dlaczego? Nie próbuje zmienić na silę introwertyka w duszę towarzystwa. Mało tego na konkretnych przykładach pokazuje, jak z bycia introwertykiem uczynić swój atut. Wydaje się niemożliwe ? Nieprawda! Może nie od razu introwertyk będzie skalał z radości na wieść o balu, zaproszeniu na imieniny. Ale za to z chęcią umówi się na kawę, ciastko, czy pogaduszki z dawno niewidzianą koleżanką. I zrobi to z radością. Bo od dużego grona znajomych na fb woli wąskie,ale za to sprawdzone grono przyjaciół. Nie liczy się przecież ilość, lecz jakość nawiązywanych relacji.

Wiele osób zastanawia się pewnie, jak wygląda życie towarzystwie introwertyka? Jeśli nie lubi on bywać na imprezach, a rozmowa o niczym na imieninach męczy go bardziej niż najcięższa praca? My introwertycy zwyczajnie inaczej rozumiemy pojecie życie towarzyskie. Wręcz wydaje nam się dziwne, jak można lubić wszelkie imprezy? My wolimy głęboką rozmowę od pustej gadaniny. Rozmowa o ostatnio przeczytanej książce filozoficznej w przerwie po pierwszym wykładzie? Dziwne? Nie dla mnie. Normalne i daje poczucie,że rozmowa o idei platońskiej może być fascynująca. 

Książka Sekretne życie introwertyków

zdjęcie pochodzi ze strony: https://nakanapie.pl/ (dostęp 01.02.2021).

Autorka bardzo prosto wyjaśnia takie terminy, jak kac introwertyczny, czy paraliż analityczny. Daję przy tym konkretne wskazówki, jak sobie z nimi skutecznie radzić. Przyznaje,że nie miałam zielonego pojęcia, czym jest kac introwertyczny. A tym bardziej, jaki jest na niego skuteczny sposób. A nie jest on niczym innym, jak za dużą ilością bodźców. Jaka jest na niego recepta? Zwyczajnie cisza. Bo w niej możemy naładować nasze baterie energetyczne. Albo bycie zwyczajnie samemu. W samotności lub przed zaśnięciem często przychodzą mi najlepsze pomysły. Czyli prawie, jak Einstein umiem powiedzieć: Eureka! Już wiem! Nie raz żałowałam, że pod poduszką nie mam ołówka z notesem do zapisywania pomysłów ;): ) I nie wiedziałam, że rozpoczyna się, wtedy proces inkubacji.
Raczej do wszelkich poradników podchodzę z większą ostrożnością niż do jeża. Bo duża ich cześć próbuje na silę zmienić czytelnika. W przypadku „Sekretne życie introwertyka. Przewodnik dla cichych i tych, którzy chcą ich zrozumieć” jest inaczej. Dlaczego? Nie próbuje zmienić na silę introwertyka w duszę towarzystwa. Mało tego na konkretnych przykładach pokazuje, jak z bycia introwertykiem uczynić swój atut. Wydaje się niemożliwe ? Nieprawda! Może nie od razu introwertyk będzie skalał z radości na wieść o balu, zaproszeniu na imieniny. Ale za to z chęcią mówi się na kawę, ciastko, czy pogaduszki z dawno niewidzianą koleżanką. I zrobi to z radością. Bo od dużego grona znajomych na fb woli wąskie,ale za to sprawdzone grono przyjaciół. Nie liczy się przecież ilość, lecz jakość nawiązywanych relacji.

Wiele osób zastanawia się pewnie, jak wygląda życie towarzystwie introwertyka? Jeśli nie lubi on bywać na imprezach, a rozmowa o niczym na imieninach męczy go bardziej niż najcięższa praca? My introwertycy zwyczajnie inaczej rozumiemy pojecie życie towarzyskie. Wręcz wydaje nam się dziwne, jak można lubić wszelkie imprezy? My wolimy głęboką rozmowę od pustej gadaniny. Rozmowa o ostatnio przeczytanej książce filozoficznej w przerwie po pierwszym wykładzie? Dziwne? Nie dla mnie. Normalne i daje poczucie,że rozmowa o idei platońskiej może być fascynująca. 

Autorka bardzo prosto wyjaśnia takie terminy, jak kac introwertyczny, czy paraliż analityczny. Daję przy tym konkretne wskazówki, jak sobie z nimi skutecznie radzić. Przyznaje,że nie miałam zielonego pojęcia, czym jest kac introwertyczny. A tym bardziej, jaki jest na niego skuteczny sposób. A nie jest on niczym innym, jak za dużą ilością bodźców. Jaka jest na niego recepta? Zwyczajnie cisza. Bo w niej możemy naładować nasze baterie energetyczne. Albo bycie zwyczajnie samemu. W samotności lub przed zaśnięciem często przychodzą mi najlepsze pomysły. Czyli prawie, jak Einstein umiem powiedzieć: Eureka! Już wiem! Nie raz żałowałam, że pod poduszką nie mam ołówka z notesem do zapisywania pomysłów ;): ) I nie wiedziałam, że rozpoczyna się, wtedy proces inkubacji.

Ponieważ introwertyk wszystko przeżywa w środku i często jest skupiony bardziej na innych niż na sobie zdarza się, że zapomina o swoich potrzebach. Granneman piszę: ” Jeśli jesteś introwertykiem, który nie potrafi o siebie walczyć, pamiętaj, że Twoje potrzeby są równię ważne, co innych ludzi” s. 305. Znajome? Jak najbardziej dlatego sięgnij po ten tytuł. Bez wątpienia warto ;):).

Złoty szlak. Kroniki Archeo Agnieszka Stelmaszyk.

Czas na po weekendową recenzję „Złotego szlaku”, który jest jedenastym tomem serii Kronik Archeo Agnieszki Stelmaszyk. Wiem, że książki są czytane nie po kolei, ale w takiej kolejności zostały zakupione przez bibliotekę ;):).


Tym razem rodziny Ostrowskich i Gardnerów spędzają wakacje w Afryce. Jednak beztroski czas wypoczynku zostaje przerwany, ponieważ rodzice Bartka, Ani, Jima, Martina i Mary Jane zostają poproszeni o pomoc w rozwiązaniu zagadki zaginięcia archeolog. Komu zależało na poznaniu zagadki ukrytej na złotym kartuszu ? I czy faraon mógł być  czarnoskóry?  Jaki skarb skrywa grobowiec  faraona Tharaki? Tym razem to rodzice grupy nastoletnich przyjaciół sami, niczym detektywi próbują rozwiązać zniknięcia archeolog Coreen Cormann. Jednocześnie sami przeżywają  przygody.  Na,jaki pomysł wpadnie Beata Ostrowska, aby rozwiązać zagadkę zniknięcia Coreen?

https://image.ceneostatic.pl/data/products/81581206/i-zloty-szlak-kroniki-archeo.jpg

zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.ceneo.pl (dostęp 17.11.2020).

Natomiast grupa przyjaciół pod opieką Ofelii Łyczko zwiedza rezerwaty miedzy innymi Masai -Mara, którego nazwa pochodzi od plemienia Masajów, czy rezerwat Tsavo.  I tutaj w samym środku rezerwatu zostają napadnięci przez szajkę, która próbuje rozwiązać zagadkę złotego kartusza. Ofelia, aby wezwać pomoc i  ratować młodych podróżników  wyrusza   w ciemną noc przez sawannę, gdzie ma spotkanie oko w oko z lwem. Ale, jak to Ofelia z każdej opresji wyjdzie zwycięsko.  Grupa przyjaciół przeżyje mnóstwo przygód od hotelu na drzewie, przez balonowe safari aż po tajemnicze miasto Gedi.

Jesteście ciekawi, jak zakończy się afrykańska przygoda grupy podróżników? Zajrzyjcie na kary „Złotego szlaku” kolejnej części Kronik Archeo, bo naprawdę warto!Bardzo dużo ciekawych informacji o dynastii Kusz, Masajach, przyrodzie. Książkę polecam i to bardzo :):)

Siostry z Powstania. Nieznane historie kobiet wlaczących o Warszawę Agata Puścikowska.

Agata Puścikowska opisuje nieznane dotąd dramatyczne historie zakonnic biorących udział w powstaniu warszawskim. Niektóre z sióstr były sanitariuszkami, inne wspierały powstańców, leczyły cywilów i żołnierzy, przygarniały tysiące dzieci- sierot wojennych, organizowały modlitwy i podnosiły na duchu załamanych ludzi. Do tej pory o zaangażowaniu warszawskich klasztorów mówiło się niewiele, a tymczasem skala pomocy niesionej była ogromna i trudno ją przecenić.

Książka zawiera portrety bohaterek, kobiet z krwi i kości. Niewątpliwie także dzięki odwadze, zorganizowaniu. przedsiębiorczości i sprytowi sióstr powstańcy wytrwali aż 63 dni. Gdyby nie ofiarność i nadludzki wysiłek tych, które walczyły, również karmiąc głodnych, piorąc bandaże chorym i otwierając klauzurę przed bezdomnymi, cywilnych ofiar w powstaniu warszawskim byłoby o wiele więcej. Dzięki dotarciu do archiwów zgromadzeń zakonnych, nieznanych dokumentów, wspomnień oraz prywatnych dzienników, często wcześniej nie publikowanych, jest to pozycja świetnie udokumentowana.
Znajdują się w niej opisy życia codziennego w schronach, walki o kawałek chleba i kubek wody dla rannych, dramatyczne losy mieszkańców wysiedlonych z miasta po upadku powstania.

Powstanie Warszawskie zostało chyba pokazane na wszystkie możliwe sposoby. Jednak nie z perspektywy sióstr zakonnych, które bez wątpienia są jego cichymi i bardzo często nie docenianymi bohaterkami. Bez ich odwagi, zaangażowania, poświecenia i zwykłej codziennej pracy nie byłoby kto gotować posiłków dla wysiedlonych cywilów, powstańców i rannych. Kto byłyby gotów zmieniać bandaże, asystować ze świeczką przy wielogodzinnych operacjach, oddać ostanią kromkę chleba, czy trwać przy umierającym człowieku mając świadomość, że z braku leków i warunków tylko tak można mu pomóc?

One wszędzie były tam, gdzie był potrzebujący człowiek. Nawet, jeśli tym człowiekiem był niemiecki żołnierz, którego współtowarzysze broni dopuszczali się największych zbrodni. Mimo moralnych dylematów, o których w swoich wspomnieniach siostry piszą wprost, zwyciężał obraz cierpiącego Chrystusa w drugim człowieku.  

Siostry z powstania. Nieznane historie kobiet walczących o Warszawę - Puścikowska Agata

zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.empik.com/ (dostęp 29.09.2020.)

To, co poruszyło mnie do szpiku i spokoju nie dawało to gotowość sióstr do złożenie, jeśli trzeba będzie ofiary z życia, aby nie został sprofanowany Najświętszy Sakrament. Jakże to inna postawa od tej, którą mamy teraz, kiedy ośmiesza się procesje Bożego Ciała. To także umiejętność modlitwy tej najprostszej w każdym momencie, bezgraniczne zawierzenie i zaufanie do Najwyższego. Także powstańców: „Kiedyś zapytałam dwudziestolatka wprost: Nie boi się Pan iść pod barykady niemieckie? W odpowiedzi usłyszałam:”Siostro, sam bym się bał, ale z Panem Jezusem nie boje się” s. 235.

Książkę warto przeczytać, chociaż na pewno nie jest to lektura do poduszki. Sama kilka razy czytałam tak przed snem i noc miałam z głowy. To pytania, które wróciły i te nowa pod wpływem lektury. To bardzo skuteczny lek na to, aby pozbyć się duchowych fajerwerków.

 

 

Sztuka sięgania gwiazd Chiara Parenti

” A wiesz, w jaki sposób przezwycięża się strach? Robiąc właśnie to, czego się boisz! s371.

Rozpaczliwy haust powietrza, Sole traci grunt pod nogami i … leci. Skok ze spadochronem to pierwsza pozycja na jej liście.
Delikatna i wrażliwsza od innych Sole unika w życiu wszystkich niebezpieczeństw. Tak bardzo boi lecieć samolotem, że nie przyjmuje zaproszenia do Paryża od swojej jedynej przyjaciółki, Stelli. Niepodziewania Stella ginie w dramatycznych okolicznościach, a Sole ze łzami w oczach czyta jej ostanią wiadomość: „Musisz wybiec życiu na przeciw! Zdziwisz się, co jesteś w stanie zrobić ! Żyj dopóki jesteś żywa!”
Czuje, że musi spróbować żyć tak jak Stella- z uśmiechem na ustach i otwartym sercem. (…)

Opowieść o tym, co trudne, bo znajdziemy tu emocje związane z odejściem najlepszej przyjaciółki. Ale także sposób na radzenie sobie z bólem jeśli jakikolwiek istnieje. Sole postanawia, że mimo lęku przed skokiem ze spadochronem spróbuje i zrobi to. I chociaż z przerażenia ma ochotę się wycofać, skacze. To staje się początkiem stworzenia listy lęków, które postanawia pokonać. A także całego projektu sztuka sięgania gwiazd.

Sztuka sięgania gwiazd

zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.swiatksiazki.pl (dostęp 04.09.2020)


Za każdym kolejnym pokonanym lękiem staje się coraz bardziej silniejsza, ma więcej odwagi. Także do tego, żeby zmierzyć się z lękami swojej mamy. powiedzieć jej po, co cały projekt sztuka sięgania gwiazd.

Ważną osobą staje się dla niej Samuele, który mimo trudności postanawia iść za marzeniem. Jest jej przewodnikiem. Pokazuje, że mimo lęków najbliższych, Sole ma prawo jechać do Paryża i powinna to zrobić dla siebie.

Zmiana, jaką przechodzi pozwala jej zobaczyć, że tak naprawdę była zakochana nie w Massimo, bracie Steli, ale w swoim wyobrażeniu o nim.


Książka nie jest łatwa, ale warto ją przeczytać. Próba zmierzenia się z tym, co trudne, ale także jest częścią życia. Co trzeba przeżyć bez znieczulenia. To także pokazanie, że w każdym z nas jest wielka siła. Bardzo polecam :):)

Sześć pienter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich” Cezary Łazrewicz

Sześć pienter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich” Cezarego Łazarewicza to opowieść o tym, jak na początku niewielka rodzinna firma dała początek piewrwszym w Warszawie Domom Towarowym. Także o tym, jak losy jednej rodziny splotły się z tym, co było udziałem stolicy.

Od rozkwitu przez ciężki czas Powstania Warszawskiego przez komunizm i walkę ostatniego dyrektora Domów Twowarowych o ich utrzymanie. Aż po czasy współczesne, kiedy spadkobierycy toczą batalie sądowe o to, żeby ozdyskać prawa zarówno do działki, jak i budynku. Za, co ogromny podziw i szacunek, bo pewnie nie jeden by sobie odpóścił. Ale także o niebywałej wrecz pewności człowieka, który za zawrot budynku żąda ogromnych pieniedzy mimo korzystnego wyroku sądowego dla spadkobierców.

Obraz może zawierać: tekst

zdjęcie pochodzi ze strony : https://lubimyczytac.pl/ (dostęp 20.08. 2020)

Co ujmuję to sposób w jaki Jabłkowscy traktowali zarówno klientów (przyjaciele sklepu, którzy zostaną z nim na dłużej), jak też pracowników. Wspólne wycieczki, wsparcie dla matek samotnie wychowujących dzieci, stołówka zakładowa.

Historia Warszawy spleciona z losami konkretnej rodziny. Czyta się szybko, lekko. Zdecydowanie polecam, bo warto :):).