inspracje

Po co negować wartości, którymi żyło się kilka lat?

21 sierpnia 2026

Jakiś czas temu w sieci pojawiły się wpisy „byłego” księdza i siostry zakonnej, która zdecydowała się porzucić habit i opuścić wspólnotę zakonną. Z jednej strony nic w tym dziwnego, bo nie ma co się oszukiwać odejścia zarówno ze stanu kapłańskiego, jak i ze zgromadzeń zakonnych były są  i niestety będą. Mimo tego, że bardzo byśmy chcieli, aby takich odejść nie było.

Jednak nie chodzi tutaj o sam fakt porzucenia sakramentu kapłaństwa i ślubów zakonnych, pomimo że są to decyzje będące wielką raną dla Kościoła i bardzo mocno osłabiają Jego kondycje. Czymś zdecydowanie  dużo smutniejszym jest to, że „były” ksiądz podważa zasadność i zachowywanie celibatu przez kapłanów, zarzuca im brak znajomości języków obcych i umiejętności radzenia sobie w zwykłym, codziennym życiu.

Czymś, co zasmuca i to dość mocno jest to, co dawna siostra zakonna otwarcie mówi: nie zgadzam się ze stanowiskiem Kościoła, aby młodzi ludzie nie mieszkali razem bez ślubu kościelnego.

Rozumiem, że taka reakcja może być związana z rodzajem bólu i buntu, ale jest mi niesamowicie trudno zrozumieć to, że neguje się wartości, którymi się przecież żyło przez kilka lat albo wręcz się im zaprzecza, odrzuca. Dlatego tym większa była radość mojego serca, gdy jedną z intencji modlitwy wiernych na Mszy Świętej  było wezwanie, aby młodzi ludzie podejmowali odważne i dojrzałe decyzje. I nie bali się pójść za Jezusem. Obok modlitwy zarówno osobistej, jak i ze wspólnotą Kościoła o nowe, liczne powołania do życia kapłańskiego i zakonnego najlepszym sposobem, aby przeciwdziałać ich spadkowi jest dobry przykład codziennej służby już powołanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.