Łatwej ocenić niż docenić ?


Człowieka łatwiej ocenić niż docenić. I jest w tyn stwierdzeniu sporo prawdy, bo ocenianie przychodzi łatwiej.
Ten, czy inny człowiek nie pasuje do mojej wizji świata, ma inne poglądy i wyznaję zupełnie rożne od moich wartości. I co z tego? Mogę się z kimś nie zgadzać, ale to nie znaczy,że wolno, kogoś nie szanować.
Ile razy usłyszałam, że taka, czy inna osoba to nie jest dla mnie towarzystwo? Wystarczająco dużo, żeby odpowiedzieć, że nie jestem od tego aby spełniać cudze oczekiwania. 

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Łatwo jest kogoś ocenić... A czemu tak trudno docenić...”

grafika pochodzi ze strony: https://www.facebook.com/groups/821905344597396/permalink/4431255830328978/ (dostęp 26.11.2021) 

Docenić to uznać,że drugi człowiek dał mi, coś ważnego, cennego. Na różnych poziomach: od ciekawego wpisu na bloga, przez polecenie dobrej książki, przesłanie linku do dobrego artykułu, zwykle dzień dobry, ale też najprostsze dziękuję za dobre kazanie, spowiedź z otwartym sercem, nie wyczerpane pokłady cierpliwości. Trudne, ale czy to znaczy,że nie warto podjąć wysiłku? Warto, zawsze warto. Może, ktoś dzięki prostym życzeniom dobrego dnia, spokojnego dyżuru będzie miał go chociaż trochę łatwiejszym ? Spróbujesz ? 

Adoracja wystawienie całego siebie na spojrzenie Boga.

Adoracja wystawienie całego siebie na spojrzenie Boga.
Pozwolić komuś na spojrzenie w oczy to wypuścić go w przestrzeń bardzo moją. Jeśli na to pozwalam to znaczny, że tej Osobie ufam. Bo nie uciekam wzrokiem, on mnie nie krępuje. Wręcz przeciwnie pod Jego spojrzeniem jest mi dobrze i bezpiecznie. Nawet, jeśli to, co On zobaczy to są rany bardzo głębokie. I nie raz krwawiące, wymagające oczyszczenia. To wiem, że z nimi mogę iść. A On będzie na mnie czekał po to, żeby je dotknąć z miłością i delikatnością. Przecież On wie, gdzie boli i jak bardzo. I tylko On może je uzdrowić. Ale pod warunkiem, że Mu na to pozwolę Bo On nie wejdzie nigdzie, bez mojego: jeśli chcesz możesz mnie uzdrowić.

Długo chciałam analizować, dlaczego mnie tak mocno ciągnie do adoracji. Teraz postanowiłam zaufać: nie ważne dlaczego. Ważne, że On mnie chce. A mnie wystarczy być i się w Niego wsłuchiwać, wpatrywać w milczeniu.
Tylko tyle albo aż tyle.  

 

 

zdjęcie pochodzi ze strony: https://pl.aleteia.org/2018/03/20/10-niespodzianek-czestej-adoracji-najswietszego-sakramentu/  (dostęp 16.11.2021)

Chociaż adoracja nie wyklucza też burzy, sztormu w sercu, zadawania pytań. A nawet, jeśli płyną to łez. Dlaczego? Jasne, że mogę udawać, że jest świetnie  pięknie. Po prostu bajka. Tylko kogo oszukam? Przecież nie Jego  bo On wie wszystko. Oszukać mogę siebie, kiedy złapie się na myśli, że nie mogę tego czuć, co, czuje. Bo nie można albo się tego boję, że aż tak mocno. 

Przyznaje,że dopuścić to wszystko na raz albo tylko jedną z emocji, reakcji nie jest ani łatwo, ani przyjemnie.  Umówmy się, że łatwiej jest wpatrywać się w milczeniu albo próbować się wsłuchać niż pozwolić sobie na ten dość trudny zestaw. 

Tym to jest trudniejsze im bardziej nam wpojono z resztą dość nie nie prawidłowo, że nie wolno nam tak reagować albo się tak  zachowywać. Dlaczego mamy w sobie tłumic emocje i nasze reakcje?  Mamy do nich prawo pod warunkiem, że nikt przez nie ucierpi. 

Chociaż sama na pierwszopiątkowej adoracji złapałam się na myśli, że tak nie można. 

Ale też właśnie w momencie, gdy na to wszystko sobie pozwoliłam połączyłam ulgę i spokój