inspracje

Czego świeckich uczy proboszcz z Ars?

14 sierpnia 2026

Liturgiczne wspomnienie świętego Jana Marii Vianneya, patrona proboszczów i spowiedników pokazuje także nam świeckim kilka ważnych dla wielu być może już dawano zapomnianych rzeczy. I dobrze, bo czasem potrzebujemy zrobić sobie solidną, konkretną powtórkę z tego, co najważniejsze. A już dawano przestało być dla nas oczywiste.
Święty proboszcz z Ars nie miał spektakularnej, pełnej wielkich efektów wow, rzucającej się w oczy i wyróżniającej go z spośród innych drogi do świętości. Było wręcz przeciwnie: spędzał długie godziny na modlitwie i posługując w konfesjonale jednając ludzi z Bogiem, wspólnotą Kościoła i sobą samymi.

Ktoś może zadać pytanie: co w tym nadzwyczajnego, że ksiądz się modli i spowiada? Przecież to część jego powołania obok głuszenia Słowa Bożego. I tak, i nie. Wszystko także to co najświętsze, co wynika z daru i tajemnicy każdego powołania można robić tak, że widzisz w tym serce, głęboką radość, taką która umie przezwyciężyć to, co w nas zwyczajne i ludzkie, jak zmęczenie i życiowe trudności. I nie chodzi tutaj o to, abym wymagać ani od innych, ani od siebie nieustannego trwania w duchowym zachwycie. Ten kiedyś opadnie to nie raz będzie wraca w różnych momentach naszego życia.
I chociaż nigdy na drodze powołania nie jesteśmy sami, bo idzie nią z nami, Ten który na nią zaprasza, to nie jest to zapowiedz prostej, pozbawianej przeszkód i trudności drogi. To jest zapowiedź, że On będzie wśród życiowych burz zawsze z nami, szczególnie wtedy, gdy wydaje się nam, że Go na niej brak lub milczy.

Można też to, co do nas należy z racji powołania robić w taki sposób, że nasze trudności, kryzysy, frustracje, zmęczenie nie tylko przenosimy na innych, ale wręcz wyładowujemy się za nie na innych, odpychając ich nie tylko od siebie, ale także od Chrystusa i Jego Kościoła. I w drugą stronę: nie chodzi o to, żeby robić wszystko z przyklejonym, sztucznym uśmiechem na twarzy, niemal jak z zespołu Mazowsze.
Róbmy swoje to, co do nas należy bez szukania rozgłosu, pochwał cicho i niepostrzeżenie. W ten prosty, ale i najskuteczniejszy sposób zatroszczymy się o Królestwo Boże już tu na ziemi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.