Zadra w sercu.

Rozważając fragment Ewangeli uświadomiłam sobie bardzo wyraźnie, że wciąż jest we mnie bolące miejsce, którego nie pokazałam przy ostatniej spowiedzi. Dlaczego? Spowiednikowi ufam, więc niczego się nie obawiałam. Rachunek sumienia też zrobiłam solidnie, czyli wszystko wydaje się być w porządku.


Ktoś zapyta, w czym problem ? Jest i to wyraźny. Zarówno przy rachunku sumienia, jak i w czasie spowiedzi sama nie widziałam, że w sercu wciąż mi siedzi niczym zadra sprawa, która boli. A jeśli sama nie widzę w danym momencie to, że nie umiem o tym powiedzieć, : boli w tym konkretnym miejscu to, jak ma to widzieć spowiednik?

Co innego Jezus, który wie wszystko. Ale On nie zrobi nic bez mojego chcę, pomóż. I tu pojawia się pytanie: po, co Jezusowi moja zgoda? Bo zostawił mi, jak każdemu wolną wolę. Chce, żebym powiedziała o tym, że potrzebuje pomocy sama bez przymuszania. Prosząc Jego o pomoc, nigdy nie czułam się poniżona. „Bo On tak przychodzi.”

Czy mam panikować z tego powodu, że nie zauważyłam tego miejsce, które wciąż wymaga Jego pomocy? Nie zamierzam panikować, ani wpadać w poczucie winy. Na pewno przy następnej spowiedzi powiedzieć, że wciąż jest to bolące miejsce i wymaga bożego opatrunku.  

Pokuta może insprować?

Pytanie postawione w tytule wpisu wydaje się dość przewrotne. Bo skojarzenia od razu chyba większości z nas są na nie.

Pokuta choćby nie wiem, jak by człowiek potrafił otworzyć się przed spowiednikiem wyrzucając wszystko, co mu na duszy i sercu leży, a po drugiej stronie spowiednik, jak uważnie i cierpliwie słuchał penitenta to temu drogiemu, pokuta bardzo często będzie się kojarzyła żle.
Dlaczego? Jedna sprawa to, że przypomina nam o tym, co nie fajnego zrobiliśmy i najchętniej chcielibyśmy zapomnieć. I tu zaraz pojawiają się kolejne skojarzenie związane z karą.

A jeśliby spróbować spojrzeć na pokutę inaczej? Nie, jak na karę, coś co mam odbębnić tylko na szansę. Jaką ? Po pierwsze powrotu na właściwy kierunek, który zgubiłam. Prawda i z tym nie dyskutuje. Ale teraz stawiam kolejny krok, który będzie początkiem do tego, żeby się zmienić na lepsze.

Konfesjonał, Katolicki

zdjęcie pochodzi ze strony; https://pixabay.com/pl/ (dostęp 13.10.2020).


W porządku, ale żeby od razu inspirować? Tak, jeśli szukam dalej, głębiej albo wręcz jestem ciekawa rozważania psalmu na dany dzień. A wcześniej nie sięgnęłam po psalmy, jako formę modlitwy.  I  jeśli widzę, że psalm skłania mnie do refleksji, a ta prowadzi do zmiany choćby niewielkiej w moim życiu to zdecydowanie inspiruje.  I często przy kolejnej spowiedzi dziękuję za ostatnio zadaną pokutę.  Jakie są Wasze doświadczenia wiązane z pokutą?

Chodź na chwilę.

Usiąść u Jego stóp, jak Maria i słuchać tego, co chce mi powiedzieć. Znaleźć czas, ale naprawdę spróbować o niego zawalczyć. Chociaż nie zawsze się uda. I nie raz będę czuła, a raczej w mojej ocenie będzie tego czasu za mało. Dlaczego tak mi się wydaje? Całkiem możliwe, że do głosu dochodzi moja skłonność do perfekcji. Tylko, czy o bycie perfekcyjną tutaj chodzi?

Książka, Stron, Strony Książki, Serce

 zdjęcie pochodzi ze strony: https://pixabay.com/pl/ (dostęp 06.10.2020).


On przecież wie dobrze, że doskonała nie jestem. A mimo to chce bym usiadła przy Nim i chociaż spróbowała się wsłuchać w to, co chce mi powiedzieć.

Nawet, jeśli odpowiedzią będzie moje milczenie, bo nie rozumiem albo tak, jak teraz nie mogę wyjść ze zdziwienia, że On chce, żebym była przy Nim chodź na krótko. Tak mi się przynajmniej wydaje, że nie o długość odmawianych litanii tutaj chodzi, ale o to na ile będę umiała mieć postawę otwartego serca.

Usiąść u Jego stóp to zawsze będzie mi się kojarzyło z byciem na adoracji, której  mi bardzo brakuje.