Na jednej z grup katolickich pojawiło się pytanie o rekolekcje dla kobiet. I bardzo dobrze, bo to jak na dłoni pokazuje, co jest jest dla nas ważne. I jakie są pragnienia i tęsknoty naszego serca.
Pobyć w ciszy sam, na sam z Jezusem to nie jest żadne widzimisię, fanaberia, wymysł. To jest ładowanie duchowych baterii na resztę roku. W taki sposób, że wraca się po nich zupełnie inną. Napełnioną po brzegi niczym stągwie z Kany Galilejskiej z wtorkowej Ewangelii.
Może ktoś powiedzieć, że są przecież rekolekcje parafialne. Tak, to prawda i dobrze, jeśli mamy taką możliwość w nich uczestniczyć. Jednak rekolekcje w milczeniu są na swój sposób inne, wyjątkowe i nieporównywalne. Kto ich zamarkował ten wie, o czym piszę.
Mimo, że nie zawsze z różnych przyczyn mamy taką możliwość, aby zostawić wszystko i przez kilka dni pobyć w zupełnej ciszy, warto zobaczyć, jak mogę na tu i teraz zadbać o ciszę zarówno wokół mnie (jeśli jest taka możliwość polecam wyciszenie telefonu), ale i we mnie ( adoracja Najświętszego Sakramentu koniecznie w ciszy, sakramentalna spowiedź, jeśli jej potrzebuje. Jeśli obowiązki stanu powalają zacząć dzień od spotkania z Jezusem na modlitwie}. Gdy mamy taką możliwość Msza Święta częściej niż „tylko” w niedzielę.
To z pozoru niewielkie kroki są bardzo pomocne do tego, aby pójść za dobrym pragnieniem serca na tyle, na ile pozwalają nam nasze możliwości.
