Związana chrztem, czy przyzwyczajeniem ?

 

Nie wiem, czy z moim kościołem parafialnym bardziej i mocniej wiąże mnie chrzest. A jeśli tak to zanurzenie w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Czy jest to bardziej przyzwyczajenie, poczucia bezpieczeństwa, znajomość miejsca?
Pewnie po trochu jedno i drugie.

Chociaż nie wiem, czego jest więcej.
I chociaż Bóg jest wszędzie Jeden to w swojej parafii, chociaż o krok mi do Niego bliżej. Ale, jeśli jest to tylko  przyzwyczajenie do miejsca to nie widzę w tym nic złego. Jasne jest, że takie trudne doświadczenia, jak Msza pogrzebowa Mamy, chodź trochę łatwiej jest znieść w miejscu, które zna się od dziecka. Gdzie się dorastało i zna się każdą nierówność podłogi. I te może z pozoru błahe rzeczy sprawują,że  zwyczajnie po ludzku w niewielkim stopniu człowiekowi lżej.


I dlatego decyzja o tym, żeby pożegnanie mojej Mamy po tej stronie było poza Jej i moją parafią była dla mnie trudna. I nie była moją decyzją.

Może być zdjęciem przedstawiającym w budynku


Ale kościół parafialny  bez wątpienia jest dla mnie drugim domem, bezpiecznym portem, do którego mogę wrócić nawet po największym sztormie i najbardziej gwałtowniej burzy w moim życiu.  Zupełnie, jak jesienna chusta, która mnie otula swoim ciepłem i delikatnością. Sprawiając, że czuje się bezpiecznie.  Chociaż wiem, jak to patetycznie zabrzmiało. Ale tak to czuje nie tylko teraz.

 Dlatego Msza z racji imienin Mamy będzie już w naszej parafii.

Klejnoty miłości Roma J. Fiszer

 

Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi mi na myśl w związku z książką „Klejnoty miłości” Romy J.Fiszer to, że jest słoneczna, idealna na na lato. Ale także, co chyba ważniejsze na trudny czas w życiu. Bo jest taki rodzaj książki, który pozwala się od niego oderwać. Czytelnik przepada bez reszty, czy tego chce, czy nie.

Książkę można podzielić na dwie nie formalne części. Pierwsza z nich to historia klejnotów należących niegdyś do Estery Malach, które zostają przekazane seniorce rodu Annie, babci, Elizy. Po namyśle podejmuje ona decyzję,że klejnoty to są dobra narodowe. I dlatego powinny wrócić na Wawel. Jednak szlachetna idea nie zostanie zrealizowana. Dlaczego? Bo klejnoty mimo prowadzonego śledztwa przepadną w nie jasnych okolicznościach. Druga cześć to historia uczucia miedzy Elizą,a Maxem. Jednak nie jest historia ani z rodzaju ckliwego romansu,ani tym bardziej słodkiej sielanki.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, książka i tekst „KLEJNOTY MIŁ MIŁOŚCI ROMA J. - FISZER”

Dzięki wątkowi Maxa Banko czytelnik odbywa razem z nim dwie podróże śladami historii. Pierwsza z nich to wyprawa śladami naszej polskiej historii. I tutaj dla mnie gratka. Przede wszystkim mój ukochany Kraków z Wawelem, Kościołem Mariackim, Bronowicami. Razem z Maxem Czytelnik przypomni sobie historię Westerplatte,Stoczni Gdańskiej,Zagłębia Śląskiego. Ale także będzie spacerować po Krupówkach. Dowie się również, czym jest oscypokowa korona Tatr. Druga podroż prowadzi szlakiem najsłynniejszych francuskich zamków, do Doliny Loary.

Poza duża dawką historii ważnym wątkiem dla mnie jest relacja Elizy z dziadkiem Mikołajem. Po śmierci, którego, Eliza nie potrafi się dogadać ze swoją mamą. Sama Eliza mówi, że kiedy odszedł dziadek,ona potrzebowała uwagi, przytulenia. Dostawała to wszystko nie od swojej mamy, ale od babci.

Relacja Elizy z mamą jest również ważnym wątkiem w książce. Mama Elizy, Kasiula pisząc bardzo delikatnie nie jest zachwycona tym, że jej córka i Max są razem. A samej córce chyba nie do końca ufa sadząc po ich rozmowie przed wyjazdem do Krakowa.

Książka zdecydowanie godna polecenia zarówno z uwagi na potężną dawkę historii,ale również na ważne wątki w niej poruszane.

Włam się do mózgu Radek Kotarski

 

Włam się do mózgu to niezwykły przewodnik po metodach zapamiętywania. Radek Kotarski na swoim własnym przykładzie pokazuje Czytelnikowi każdą z omawianych metod. Wskazuje też przy tym, gdzie konkretna metoda najlepiej się sprawdzi. Co ważne nie sugeruje Czytelnikowi, która z nich okazała się najskuteczniejsza w jego przypadku.
Dostajemy za to konkretne narzędzia takie, jak; robienie przerw w czasie uczenia się, podkreślenie roli drzemki w procesie porządkowania informacji,metod robienia notatek. i tutaj moje ulubione mapy myśli, chociaż strasznie żałuję,że nie mam talentu plastycznego. A także naukowo potwierdza skuteczność zapamiętywania przez skojarzenia, czyli stare, poczciwe mnemotechniki. Do dziś pamiętam z chemii,że ołów ma symbol PB, który mi się kojarzył z pralką Babci typu Kasia. Jednocześnie Kotarski obala mit,że mózg, jak mięsień trzeba ćwiczyć. Trzeba,ale obok ćwiczeń potrzebuje on także czasu na odpoczynek

Dostajemy też krótki rys historyczny, jak wyglądała nauka w szkole pod zaborem pruskim. A także, co oznacza stwierdzenie: pruski dryl. A nie jest to nic innego, jak wbijanie do głowy wiedzy encyklopedycznej. Jednocześnie przedstawiając badania naukowe potwierdza niewielką skuteczność takiej metody. Dlaczego? Ponieważ informacje przyswojone w ten sposób zostają w pamięci krótkotrwałej. Potwierdzając tym samym zasadę trzech z: zapamiętać, zaliczyć, zapomnieć. A nam przecież chodzi o to, żeby to z brzmiało zapamiętać i to najlepiej na dłużej.

Włam się do mózgu

zdjęcie pochodzi ze strony:  https://nakanapie.pl/ (dostęp 02.07.2021).

Dlatego też jest to książka z tych, które warto przeczytać. I na sobie samej wypróbować, która z przedstawieniowych przez Autora metod okaże się najbardziej skuteczna? Czy będzie to metoda fiszek, pałacu, ciekawskiego dziecka, nauczyciela, tancerki, czy majstersztyku? Jesteście gotowi na fascynującą podroż w głąb najbardziej skomplikowanego komputera? Bo takim wciąż do końca nie odkrytym jest nasz mózg. I czas to zmienić, aby jak najlepiej wykorzystać jego potencjał. Zapnijcie pasy, trzymajcie się mocno fotela. I wyruszcie w niepowtarzalną podroż, aby odkryć jakie tajemnice kryje Wasz mózg.

Książka dla każdego bez względu na wiek. Każdy chce zachować, jak najlepszą pamięć, jak najdłużej. A ten tytuł może w ty pomóc.