Źródło.

Źródło

Źródło, a więc początek, gdzie rzeka zaczyna swój bieg by nabierać rozpędu. Takim początkiem jest świątynia.

Czym dla mnie jest ta do której przychodzę? Bez wątpienia miejscem sprawowania sakramentów, a więc szczególną obecnością Najwyższego.

Jego domem, gdzie jest obecny w Tabernakulum, domem, do którego zawsze mogę przyjść i tak zwyczajnie z Nim pobyć w milczeniu albo porozmawiać.

https://pixabay.com/photos/search/church/

Dla mnie też miejscem, gdzie dorastałam od momentu chrztu świętego przez Pierwszą Komunię aż po bierzmowanie.

„Chcę do jednego miejsca na ziemi
Gdzie problemy przestają mieć znaczenie
Do objęć, które akceptują me słabości
Do nich pragnę, tylko do mej miłości
Jest na ziemi jedno moje małe miejsce
Gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej
Uciekam tam z moją całą miłością
Wierzę w Ciebie, wierzę w moje sacrum”.

Tekst pochodzi ze stromy :https://teksciory.interia.pl/Mezo-tabb-i-kasia-wilk-sacrum-tekst-piosenki,t,630358.html

To zdecydowanie miejsce, gdzie czerpię siły do codzienności.

Zdjęcie pochodzi ze strony :https://pixabay.com

 

Wdzięczność

„Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.”„Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin.”

Nad tym fragmentem chciał razem z nami zatrzymać się Kapłan odprawiający Mszę.

Trąd rozumiany jako grzech, a wiec oddalenie przede wszystkim od Najwyższego, ale od drugiego człowieka i co ważne od samego siebie.  Pada pytanie, jak ja traktuje sakrament pokuty i pojednania. Czy jest dla mnie waży, jakie miejsce zajmuje w moim życiu? Biegnąc w codziennym pędzie mam jeszcze siły, czas, a co najważniejsze chęci, aby powiedzieć stop teraz czas dla mnie i dla Niego.

Sama spowiedź, czy taktuje ja jak przysłowiową wyliczankę grzechów i słabości, czy dam szansę Chrystusowi na to, aby zmienił to, czego po ludzku nie mogę albo jestem na to słaba? Czy jeśli, coś szczególnie leży mi na duszy poproszę o radę w tej kwestii w zaufaniu spowiednika?

Kapłan skoncentrował się  także na wdzięczności. Czy potrafię być wdzięczna za darowanie tego, co mnie oddaliło od Niego? Czy pamiętam Kto mi tego przebaczenia udziela? I to, co mi teraz przyszło  na myśl przez czyje ręce je otrzymałam ? Czy potrafię po Klerze, I tylko nie mów nikomu pójść po zakończonej Mszy podziękować za inspirujące kazanie, a przy kolejnej spowiedzi za ostatnio zadaną pokute, która  była początkiem zamiany w moim życiu, a  nie traktowaniem  penitentów, jak przysłowiowej natrętnej muchy. Czy nie podziękuje wcale, a może poczekam  na dekret biskupa informując o przeniesieniu  i wtedy zdobędę się na słowa podziękowania ?

cytowany fragment Ewangelii pochodzi ze strony:   https://www.facebook.com/theofeelpl/posts/2605265169493491?__tn__=K-R

 

Bóg nie daje więcej niż możemy unieść

Bóg nie daje więcej niż możemy unieść te słowa spowiednika wracają do mnie jak bumerang, co jakiś czas najczęściej wtedy, kiedy mam jakąś trudną sytuacje i zupełnie nie wiem, co robić dalej.

Był taki czas, kiedy się buntowałam trochę na zadzie dziecka trzy letniego, bo ja tak chcę. Jednak chociaż to może zabrzmi banalnie On wie lepiej, co jest dla mnie dobre mimo że w danej chwili, czy sytuacji nie widzę tego. Po czasie okazuje się, że to,czego chciałam o co prosiłam wcale takie dobre nie było, a wręcz przeciwnie mogłam się sparzyć zupełnie jak mucha lecąca do ognia.

Dzisiaj dziękuje, że to, czego chciałam w konkretnej sytuacji nie zostało mi jednak dane. Teraz kiedy nie wiem, co robić albo jest dla mnie trudna sytuacja nauczyłam się mówić: Panie tylko bądź ze mną w tym, bo nie mogę już, nie widzę wyjścia. I chodź nie rozstępuje się nagle niebo, nie spływa na mnie olśnienie to wiem, że On chce być ze mną i z każdym z nas w tym, co zwykle, szare, codzienne. Powiedział przecież Ja jestem z Wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, a On słowa dotrzymuje.

Witaj, świecie!

Ten blog powstał przez przypadek: jedno luźne zdanie rzucone przez znajomą: Lubisz czytać książki załóż bloga. Tak zgadza lubię czytać książki, pić  zieloną herbatę, mam  słabość do szarlotki 🙂 Kocham Kraków 🙂

Przede wszystkim jednak jestem częścią Jego Kościoła i także o tym będą moje wpisy, co mnie w Nim dotknęło, o inspirujących kazaniach, które zostały we mnie na dłużej – tak takie też się zdarzają 😉 i to nie tak rzadko 😉

Dlaczego Milka ? To zdrobnienie od mojego imiennie, którym kiedyś zwróciła się do mnie kuzynka i tak zostało 🙂 Kuzyn dodał, że jak czekolada Milka ( bez przesady ).

Będzie również o książkach, które czytam, a których recenzje zamieszczam na lubimyczytać.pl

Jeśli ktoś chce poznać moje zdanie na różne tematy to zapraszam 😉 Oby wyszło z tego, coś dobrego 😉

Moje podziękowania dla Magdalena Urbańska Blog- bez Twojego wsparcia  nie ruszyłabym z blogiem.  Dziękuję za umocnienie, że  moje luźne tak nieuczesane myśli mogą być ważne. Dziękuję 🙂

Milena 🙂