Maj tuż za progiem, a co za tymi idzie koniec pielgrzymek tegorocznych maturzystów na Jasną Górę. I chociaż dla wielu jest to działanie w myśl zasady: jaķ trwoga to do Boga to dobrze, że właśnie do Niego, dokładniej do Jego Mamy kierują swoje kroki. Nawet jeśli część z nich jedzie na Jasną Górę, bo taka tradycja, albo dlatego, że jadą ich koledzy i koleżanki z klasy. Mówi się, że nie ma młodych w Kościele. Są choć z pewnością jest ich mniej niż było kiedyś. A o tych, którzy są próżno szukać informacji na głównych stronach portali internetowych. Podobnie o działaniach wspólnot młodzieżowych. Bo to jest mało atrakcyjne i nie zapewni klikalności. A to w przypadku tych największych portali przekłada się na korzyści finansowe. Za to na głównych stronach tych największych z nich przeczytamy o tym, że kolejny celebryta postanowił dokonać apostazji.
Może zmieńmy perspektywę. I zamiast narzekać, że młodzieży coraz mniej w Kościele cieszmy się, że ona jest. A za maturzystów zdających egzamin dojrzałości trzymajmy kciuki. Najlepiej modlitewnie.
