Wbrew fałszywemu przekonaniu odpoczywać też trzeba umieć. I nie chodzi tutaj o lenistwo. Jak nauczyć się dobrze odpoczywać? I jak się tego nauczyć tak, by odpoczynek był czasem ładowania baterii fizycznych, psychicznych i duchowych? Te przestrzenie łączą się ze sobą. Jeśli jedna z nich się rozsypuje, cierpią też pozostałe. Przede wszystkim trzeba dopuści do siebie myśl, że potrzebuje odpoczynku, bo padam na przysłowiowy nos. Tak, że już nawet nie mam żadnej rezerwy. I nawet nie jadę już na oparach tylko ciągnę ostatkiem sił. Następnym ważnym punktem jest zobaczenie, jakie mam możliwości? Jeśli nie mam ani możliwości, ani wystarczająco dużo środków finansowych, żeby jechać na tydzień do pięcio gwiazdkowego hotelu, żeby leżeć pod palmami to nie mam, co się zadręczać. Równie dobrze i efektywnie mogę odpocząć spacerując po Kampinowskim Parku Narodowym, czy zwiedzając lokalne muzeum.
Jeśli mam taką kotłowaninę w sercu, że mimo odsłonięcia jego stanu przed Jezusem za pośrednictwem spowiednika w sakramencie pokuty i pojednania, ona nie cichnie to może warto rozważyć rekolekcje w ciszy. I wbrew pozorom nie trzeba jechać na drugi koniec Polski. Chodź podstawą spowiedzi jest wyznanie grzechów to jest również dla mnie miejscem, gdzie mówię o tym, z czym po ludzku sobie nie radzę. I jak tredowaty proszę: „Jeśli chcesz możesz mnie uzdrowić” Przy czym sakramentu pokuty i pojednania nie traktuje, jak darmowej psychoterapii. Wierzę jednak mocno, że Jezus może przywrócić mi głęboki pokój serca.
Gdy wiem, że spotkanie, na które jestem zaproszona nie będzie służyło mojemu odpoczynkowi, ani wzrostowi tylko będzie pustą rozmową o niczym to może warto z niego zrezygnować? Dobry odpoczynek nie musi być efektowny tak, by zdjęcia z niego miały dużo polubień na Instagramie czy Facebooku. Dobry odpoczynek powinien być efektywny. Taki, dzięki któremu naśladujemy baterie. Spróbować warto.
