Bardzo wyrażanie widzę, jak w tegorocznym Wielkim Poście prowadzi mnie Słowo Boże i Liturgia Słowa z danego dnia. Dzisiaj w szczególny sposób jest to fragment Psalmu 34: „Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadłych na duchu.”
Skrucha nieodłącznie kojarzy się nam z sakramentem spowiedzi i jest ona szczerym żalem serca grzesznika, który widzi, jak na dłoni swoje grzechy, upadki, słabości, zaniedbania. Ale także dobro, które nie zostało przez niego uczynione. Wszystko to, co było brakiem miłości wobec Boga, bliźniego i samego siebie.
Skruszone serce jest wielką łaską. I w żadnej mierze nie jest to próba poniżenia grzesznika, odebrania mu jego godności. Jeśli jest dobrze przeżyta pozwala zobaczyć, jak bardzo zraniło się Bożą miłość, bo tym jest każdy grzech. To bardzo trudne doświadczenie może być przestrzenią do tego, aby jeszcze bardziej przylgnąć do Jezusowego Serca, by Jezusowi jeszcze bardziej zaufać.
Czymś zupełnie innym jest rozpacz nad popełnionymi grzechami, bo popycha ona grzesznika do tego, żeby wątpić w ich odpuszczenie i przebaczenie, czyli w to, co jest sensem Bożego miłosierdzia. Pan Bóg jest zawsze gotowy do tego, aby odpuścić i przebaczyć nam grzechy przez posługę szafarza sakramnetu. Jeśli tylko szczerze za nie będziemy żałować.
Uważny, dobry spowiednik będzie umiał zauważyć zarówno łaskę skruszonego serca, jak i to,że penitenta dzieli już tylko krok od tego, by popaść w rozpacz. W łasce skruszonego serca umocni, natomiast z drogi, która wiedzie do tego, by poddać się rozpaczy pomoże zejść. Jeśli nie tylko będzie słuchał uchem, ale i otwartym sercem.
„Módlmy się za spowiedników, bo potrzeby są wielkie.” My wierni także jesteśmy za nich odpowiedzialni. Wyrazem naszej odpowiedzialności za nich, ale także i troski o Kościół jest nasza modlitwa.
