W najbliższą niedzielę rozpoczyna się kolejny Tydzień Biblijny, który może być dobrą okazją nie tylko do tego, aby odkurzyć nie zawsze używany na co dzień egzemplarz Pisma Świętego.
Przede wszystkim jednak Tydzień Biblijny może stać się szansą na rozpoczęcie jednej z najciekawszych przygód naszego życia. Szczególnie wtedy, gdy Słowo Boże wpleciemy w nasz dzień, zupełnie jak kawę pitą na jego początek.
A popijając aromatyczną, ciepłą kawę możemy sięgnąć do czytań z Liturgii Słowa, które Kościół w Swej mądrości podje nam do rozważania na każdy dzień.
I pomimo tego, że zaraz oderwą się niemal, jak w greckiej tragedii bardzo krytyczne głosy, że brak czasu, obowiązki i tempo życia nie pozwolą jeszcze do i tak niekończącej się listy dodać czytania Słowa Bożego.
Serio nie masz czasu? Na skrolowanie mediów społecznościowych, by pozornie zagłuszyć kotłowaninę, jaka dzieje się w Twoim sercu umiesz znaleźć czas.
A gdyby tak media społecznościowe zacząć wykorzystywać właśnie do tego, aby za ich pomocą sięgać do Słowa Życia? Przykład? Bardzo proszę.
Magdalena Urbańska jakiś czas temu zaprosiła swoich czytelników do tego, aby z Liturgii Słowa z danego dnia zapisywać jedno zdania, które głębiej dotknęło naszego serca i zapisywać je, by wracać do niego w ciągu dnia albo modlić się Nim, gdy dzień dobiega końca ( sama tak robię .I bardzo polecam). Przede wszystkim Magda zachęca swoich czytelników do tego, aby dzielić się z innymi fragmentem Słowa Życia, które mocniej kliknęło mi w sercu. Jest to najlepsza motywacja, gdy rano widzę w mediach społecznościowych, ile osób zaczyna dzień sięgając po Pismo Święte.
Fragmentem Słowa Bożego możną się dzielić pod hasztagiem #życieezesłowem, do czego zachęcam, bo o dobrych inicjatywach należy pisać. A ta z pewnością taką jest.
A gdy od dłuższego czasu chodzi mi po sercu fragment albo psalmu, albo Ewangelii to nie zaczynam sama Jej interpretować tylko idę do kancelarii parafialnej z prośbą, aby któryś z księży pokazał mi, jak na dany fragment spojrzeć. W ten sposób uniknę herezji i nie będę niczym Luter.
Myślę, że żaden z księży nie będzie miał nić przeciwko temu. A raczej będzie to miód na jego kapłańskie serce i wielka radość dla niego. Sama miałam taką łaskę, bo jest nią wszystko, i bardzo ją doceniam.
„Najtrudniejszy pierwszy krok”, ale to od nas zależy czy mimo przeszkód i trudności go zrobimy, sięgając po Pismo Święte.
