Choć z liturgii Wielkiego Piątku znamy dobrze ostatnie słowa Jezusa na krzyżu to często z racji jej długości i naszego rozproszenia, zwyczajnie nam umykają.
Wtedy z pomocą przychodzi nam książka Ostatnie słowa Jezusa na krzyżu autorstwa Św. Roberta Bellarminiego, który zaprasza czytelnika w trudną, ale potrzebną drogę, by usiąść u stóp krzyża i zasłuchać się w Chrystusowy testament.
Bardzo ważne było dla mnie to, że autor nie powoduje w czytelnikach nieuzasadnionych wrzutów sumienia, lęku czy poczucia winy, że to jego za grzechy Zbawiciel poniósł najwyższą Ofiarę ze Swojego życia.
„Pod krzyżem zaś Jezusa stała Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. (…) Bo Maria Magdalena przedstawia tu pokutujących, a przez to początkujących, Maria Kleofasowa – tych, którzy już czynią postępy; natomiast Maryja Dziewica Matka Chrystusa-tych, którzy są już doskonali. Z Matką Boża zasadnie możemy też łączyć Św. Jana, który również sam również był Dziewiczy, a wkrótce też miał się stać doskonałym, jeśli już wówczas nim nie był. Ci wszyscy i tylko oni znajdują się u stóp Krzyża, jako, że ci, co w grzechach żyją i o pokucie nie myślą, daleko są od Krzyża, który jest schodami zbawienia. Poza tym wspomniane wyżej osoby stoją u stóp Krzyża nie bez powodu-potrzebują bowiem pomocy Ukrzyżowanego”. s. 65-75
Rozważania uzupełnione są o myśli Św Augustyna, Św. Bernarda, Papieża Piusa X, Św. Leona i wielu innych, więc są dla mnie one bardzo cenne.
Każde z rozważań prowadzi do jeszcze większej wdzięczności mojego serca za największy dowód miłości przez wielkie M- Ofiarę ze Swojego życia.
Książkę bardzo polecam, choć nie należy tych z cyklu łatwych i lekkich.
