Patrycja Grajewska w czasie modlitwy poczuła, że zakon to jest to miejsce, gdzie chce spędzić resztę swojego życia. Dzieląc się swoją miłością do Boga i bliźniego. Mimo sprzeciwu najbliższych przekracza klasztorną furtę.
I jak to zwykle w życiu bywa wyobrażenia, jakie miała o życiu za murami klasztoru i relacjach tam panujących bardzo odbiegało od rzeczywistości. To zderzenie okazało się bolesne. I to bardzo. Do tego stopnia, że kiedy po wiadomości, iż jej tata miał wylew czeka na decyzje przełożonych, czy będzie mogła się z nim zobaczyć, nie mogąc znieść niepewności, opuszcza klasztor. Wiedząc, że nie będzie już powrotu.
Po opuszczeniu klasztoru Patrycja próbuje odnaleźć się w nowej dla niej rzeczywistości. Dostaję prace w butiku, wyprowadza się od rodziców. Mama przekazuje je wiadomość, że o telefon prosi ją lekarz, który leczył ją ze skomplikowanego zapalenia płuc, gdy jeszcze była w zakonie. Jak pokażą dalsze rozdziały książki przyszły mąż, Patrycji.
Nie mam żądnych wątpliwości, że to, co zostało opisane przez Sylwię Kublik nigdy i nigdzie nie powinno mieć miejsca. W żądnym środowisku, a tym bardziej w zakonie. A mam tu na myśli nieprawidłowe rozumienie pokory, jako upokorzenie, poniżenie człowieka. A nie staniecie w prawdzie swojego serca przed Panem Bogiem, jak dobrze powinna być rozumiana pokora. Podobnie, jak nigdzie nie powinno być donosicielstwa, którego żywym przykładem jest Klara.
I nie mam idealnego wyobrażenia sióstr zakonnych, bo nad głową żadnej z nich nie świeci się aureola. Ani przed złożeniem ślubów wieczystych, ani potem. Tak, jak napisała autorka książki zarówno siostry zakonne, jak i księża są tylko ludźmi, i jak każdy człowiek popełniają błędy. Chociaż nie zgodzę się bohaterką książki, że „Młode dziewczyny mają wyidealizowany obraz życia i kiedy zderzają się z realiami to nie dość, że czar pryska, to jeszcze jeszcze osłabia się wiara” s.348.
Motywacją do wstąpienia do zakonu nie powinny być wyobrażenia, jakie mamy o takim życiu. A czas przed złożeniem ślubów wieczystych ma służyć temu, żeby konkretna dziewczyna zobaczyła, czy odnajduje się w tym życiu, czy nie. Jeśli nie może zrezygnować.
I zarówno decyzja o tym, aby wstąpić do zakonu, jak i o tym, żeby z niego odejść jest trudna. I nie nam je oceniać.
