Kiedy na prośbę znajomej przybliżyłam plan dnia rekolekcji, które niedawno odbyłam w Pustelni Bożego Miłosierdzia w Walendowie ( wciąż bardzo, bardzo polecam to miejsce) w odpowiedzi usłyszałam:- ” I cały dzień na modlitwie? ”
To pytanie wracało do mnie bardzo mocno, bo przecież taki jest cel rekolekcji: pozwolić w ciszy, w oderwaniu od codziennych obowiązków na to, by Jezus mówił do mojego serca. A gdzie ma do niego mówić, jak nie na modlitwie, właśnie? I patrząc na to, że dzień zaczynał się od Mszy Świętej, która jest jej najważniejszą formą, bo to w czasie sprawowania Sakramentu Ołtarza, Jezus ponawia Swoją Ofiarę na krzyżu i chwalebnie zmartwychwstaje, w czym my także współuczestniczymy-to mogę powiedzieć, że tak-cały dzień był na modlitwie. Zarówno Koronka do Bożego Miłosierdzia, różaniec, czy codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu mogą być okazją do głębszej wdzięczności serca za łaskę Komuni Świętej. To, że są one dopełnieniem najdoskonalszej formy modlitwy, jaką jest ofiara Mszy Świętej nie znaczy wcale, że są przez to mniej miłe w oczach Pana.
Drugie pytanie: – A Internet i telewizor? Kiedy odpowiedziałam, że nie było zobaczyła totalne niezrozumienie tego, że ktoś może zwyczajnie potrzebować pobyć z Bogiem w ciszy. Po to, by usłyszeć to, co On chce do mojego serca powiedzieć. I z samą sobą też. Z wyłączonym telefonem, ciesząc się niepowtarzalnym smakiem chleba wypiekanego przez Siostry, spokojnie wypita kawa. Rozważając Słowo Boże z fragmentami Dzienniczka św Faustyny. Dziękując za codzienną wieczorną adoracje Najświętszego Sakramentu. Jeśli ktoś nie ma takiej potrzeby to będą to dla niego opowieści dziwnej treści. Jak ciekawostka niemal przyrodnicza.
