Przeglądając ostatnio media społecznościowe, zwróciłam uwagę na zdjęcie bilbordu z Ostatnią Wieczerzą autorstwa Leonharda da Vinci i podpis pod nim: „Żyjesz tym, czym się karmisz.”
To doskonałe pytanie o to, do czego wykorzystuje media społecznościowe: scrolluje kolejne portale w ciągu dnia, by zapełnić przerażającą pustkę, która wziera z najgłębszych zakamarków mojego serca? A nie mam odwagi, by o niej powiedzieć, Jezusowi na modlitwie. Choć On o niej wie to chce, abym Mu mówiła o wszystkim, tak jak z najlepszym Przyjacielem przez duże P.
Kiedy powiem o tej wielkiej pustce, jaka jest na dnie serca w sakramencie spowiedzi wtedy, Jezus może jej dotknąć, wypełnić moje serce Swoją obecnością i je uzdrowić. Z sakramentu pokuty i pojednania korzystam nie tylko, wtedy gdy upadnę przez grzech z racji słabej, ludzkiej natury lub coś zaniedbam. Do konfesjonału idę, także kiedy dzięki otwarciu na łaskę Bożą uda mi się uniknąć grzechu lub zaniedbania, a potrzebuje umocnienia sakramentalnego w trudnościach- zmieniam wtedy tylko formułkę spowiedzi.
Nos przysłowiowo schowany w telefon można zauważyć w pierwszej z brzegu poczekalni w przychodni. Jest to jeden z najlepsiejszych sposobów zapychania swojego ludzkiego lęku.
Media społecznościowe można wykorzystać również w dobrym, jak wszystko celu. Do tego, aby dzielić się swoimi zainteresowaniami: fotografią, podróżami, kulinariami. Gdy jednak świat wirtualny zaczyna nam przysłaniać realne życie i jest ważniejszy od spotkania ze znajomymi to jest coś bardzo nie tak.
Warto, co jakiś czas zrobić sobie dzień offline, by wylogować się z wirtualnego świata. I posłuchać swojego serca.
