Dla wielu z nas czas wakacyjnego wypoczynku kojarzy się z ogórkowym sezonem duchowym, ponieważ większość grup i wspólnot działających przy parafiach ma wtedy przerwę. Ale czy rzeczywiście tak jest, że w wakacje nic się nic dzieje?
Niezależnie od tego, jaka jest za oknem pora roku każdego dnia w Kościele ( poza Wielkim Piątkiem) jest sprawowana Msza Święta i sakrament pokuty i pojednania.
Mimo, że na umocnienie naszej relacji z Jezusem przez życie sakramentami, gdzie jest On żywy i realnie obecny jest zawsze dobra pora, to w natłoku codziennych obowiązków i zadań nie zawsze mamy możliwości, by być na Mszy Świętej częściej niż „tylko” w niedzielę. Spróbujmy, więc w wakacje pójść na Nią, chodź raz w tygodniu. Naprawdę warto, by nie uschnąć duchowo, a owoce? Cóż tego nie da się ani zliczyć, ani tym bardziej opisać. Kto spróbował ten wie.
W czasie wakacji są także zdecydowanie krótsze kolejki do konfesjonału ( z wyjątkiem Pierwszego Piątku Miesiąca). Na to, by zanurzyć się Bożym miłosierdziu, pozwolić na oczyszczenie i uzdrowienie wszystkiego, co jest bolącą raną naszego serca i przyjąć Jego przebaczanie zawsze jest odpowiednia pora. I nie warto z nią zwlekać. Czas letnich podroży, wycieczek może stać się dla nas szansą na głębsze, spoko0jniejsze przeżycie spowiedzi.
Warto w miarę możliwości zadbać o to, by wakacje były dla nas nie tylko czasem regeneracji sił fizycznych, psychicznych, ale także duchowych. Decyzja jednak, jak zawsze leży po naszej stronie.
