Koniec starego i początek Nowego Roku to czas, w którym duża część z nas robi postanowienia i plany. Bardzo często jest ona tak długa jak lista tytułów, którą zgłaszam do zakupu do bibliotek. Chociaż ostatnio przekonałam się, że i tam jest limt- jakie było moje zdziwienie!
Zbyt długa lista noworocznych postanowień i planów, które chcemy osiągnąć na raz. I tego, że są nieraz mało realne prowadzą do zniechęcenia, frustracji i rozczarowania.
Jak temu zapobiec? Dokładnie w ten sam sposób, jak do pracy nad sobą przy kolejnej spowiedzi, wybieramy jedną, dwie słabości lub grzechy, z którymi chcemy walczyć.
Postanowienie, że od teraz będziemy walczyć z nimi wszystkimi jest raczej mało realne. A to może prowadzić do kryzysu, załamnia duchowego, z którego bardzo trudno będzie nam wyjść. I tutaj bardzo ważna jest rola spowiednika raczej stałego, bo ma szerszy obraz mojego serca. Wie, z czym się zmagam. Roztropny ( wiem brzmi archaicznie, ale to określenie świetnie oddaje to, co mam na myśli) spowiednik zatrzyma penitenta, jeśli zobaczy, że ten przesadził w ilości grzechów, slabości, które wybrał do pracy nad sobą.Właśnie po to, by ten drugi uniknął kryzysu.
Warto tę dobrą zasadę z życia duchowego spróbować przenieść także na pozostałe jego części. Tak na początek postanowień noworocznych.
