Czym dla człowieka XIX wieku jest Święto Przemienienia Pańskiego? Jakie ma on dla mnie konkretnie znacznie na tu i teraz- miedzy innymi takie pytania padły na kazaniu w czasie Mszy Świętej.
Przyznam się szczerze, że moja odpowiedz na ten czas jest bardzo konkretna. Jest nią coraz większa wdzięczność mojego serca ( i jego pewność) za każdy etap drogi, którą idę. W najlepszym i odpowiednim dla mnie tępię tak bym nie złapała duchowej zadyszki.
I choć nie raz jest ona trudna i wymagająca, bo jest na niej więcej kolców niż płatków róż to wiem, gdzie jest moje niewyczerpane Źródło siły.
Tym Źródłem siły, które się nigdy nie wyczerpie jest żywa i realna obecność Jezusa w sakramentach świętych. Zarówno w Sakramencie Ołtarza, gdzie uobecnia się ofiara męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Ale także w sakramencie pokuty i pojednania, gdzie Najświętsza Krew Chrystusa oczyszcza mnie z tego wszystkiego, co jest moją słabością, grzechem, upadkiem. Ale także jest miejscem umocnienia bardzo ograniczonych moich duchowych możliwości. Jak mówi Psalm 137: „Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, pomnożyłeś moc mojej duszy,”[1] ponieważ coraz bardziej widzę jak Ten, który mnie zaprosił do najpiękniejszej przygody życia, dodaje mi sił na drodze do niego, gdy moje są już na wyczerpaniu niczym bateria w telefonie.
I za to, że to właśnie z sakramentów świętych czerpię siły. I są one przestrzenią, gdzie to Jezus przemienia mnie mocą Swojej łaski w Święto przemienienia Pańskiego chcę Jemu jeszcze bardziej dziękować, bo wdzięczność pozawala widzieć więcej.
[1] https://niezbednik.niedziela.pl/liturgia/2025-07-27 ( dostęp 07.08.2025).
