Obraz Marii i Marty z Betanii z Ewangelii Świętego Łukasza jest mi szczególnie bliski. Bo widać w Niej dwa przykłady służenia. Na dwa różne sposoby: modlitwą i troską o to, co przyziemne.
To właśnie siostry z Betanii towarzyszyły naszej wspólnocie parafialnej w ostatnim dniu rekolekcji wielkopostnych.
I choć ksiądz głoszący naukę rekolekcyjną słusznie stwierdził, że powinnyśmy znaleźć balas w naszym życiu między byciem u stóp Pana i zasłuchaniem się w Jego Słowo, a wypełnianiem obowiązków stanu, bo to w ich realizuje się nasze powołanie.
To już skrót myślowy, że nie każdy może zamknąć się, jak siostry klauzurowe, aby oddać się modlitwie podniósł mi ciśnienie. I to dość mocno.
Dlaczego? Bo w ten sposób powiela się bardzo krzywdzące stereotypy, że one nic nie robią „tylko” się modlą. I odgradzając się od świata zewnętrznego uciekają od jego problemów i współczesnego człowieka. Na którego są zamknięte.
Oba te stwierdzenie są delikatnie pisząc nieprawdziwe. Po pierwsze w klasztorze także klauzurowym tak, jak w zwykłym domu do tego, aby funkcjonował normalnie konieczne jest wykonywanie tych prozaicznych zajęć, jak sprzątanie, gotowanie i tak dalej. A ponieważ zakony klauzurowe bardzo często mieszczą się w budynkach, które zostały uznane za zabytki zwykle sprzątanie już nie jest takie proste.
Do tego dochodzi opieka na starszymi siostrami, które jej wymagają. I modlitwa, której intencji jest tyle, że głowa mała. A ponieważ miałam okazję być kilka lat temu w klasztorze sióstr klauzurowych wiem, o czym piszę.
Podobnie, jak wyssany jest z palca zarzut, że zamykając się w klasztorze uciekają od problemów współczesnego świata. Zamykając się na drugiego człowieka.
Gdyby każdemu było dane tak, jak mnie doświadczyć ich ogromnej serdeczności, otwartości, gotowości do dzielenia się wszystkim, co mają to może wtedy nie powielano, by tak krzywdzących stereotypów.
Rozmawiając z koleżankami, które są mamami słyszę, jak często spotykają się z niezrozumieniem tylko dlatego, że realizując swoje powołanie nie zapominają o pragnieniach swojego serca, i żeby nie zachowywały się, jak zakonnica. To, że kobieta jest żoną i mamą nie znaczy, że ma nie dbać o modlitwę, czy spowiedź. Nawet, jeśli ta modlitwa będzie w czasie gotowania obiadu.
