Wokół życia sióstr zakonnych przez lata i z racji tego, że o wielu rzeczach dużo osób zwyczajnie nie wie wciąż unosi się mgła tajemniczości.
By była ona mniej gęsta Agnieszka Korcz do rozmowy zaprosiła, Siostrę Beatę Zawiślak urszulankę, która dzieli się swoją drogą do odkrycia, relacji powołania, historią zgromadzenia. Pokazując przy tym, że odpowiadając na tajemnicę powołania można naprawdę być szczęśliwą przez duże Sz.
Anna Korcz poza oczywistymi i dość lekkim pytaniami jak te o to, czy sukienka jest zawsze do ziemi, a włosy są zawsze ukryte stawia także i te trudne o zasady, normy i jakość życia kobiet konsekrowanych, o spadek powołań, uzależnienia.
„Święta Urszula pisała: ”Bądźmy niby pióro w rękach Jezusa! Dziś pewnie znalazłoby się inne określenie na to „pióro,”ale wiele razy podkreślała, że mamy na rożne sposoby głosić miłość Boga” s.92.
Siostra Beata Zawiślak oczytując bardzo dobrze znaki czasu widzi w mediach społecznościowych przestrzeń do ewangelizacji, by za ich pomocą docierać do tych, którzy potrzebują głębokiej radości i nadziei, jaką daję Dobra Nowina.
Dzięki temu, że Siostra odwołuje się bardzo często listów pozostawionych przez Świętą Urszulę Ledóchowską czytelnik ma szansę zdecydowanie lepieje poznać postać założycielki Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. A ponieważ bardzo cenię sobie teksty źródłowe to moja radość była wielka.
