”Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego wstał i poszedł” z wczorajszej Ewangelii szczególnie głęboko wybrzmiewa w odniesieniu do pierwszego czwartku miesiąca, w który szczególnie nasze modlitwy kierujemy prosząc o nowe powołania kapłańskie, zakonne, misyjne i do stanu dziewic konsekrowanych.
Do tego, aby odpowiedzieć na Jezusowe wezwanie: „Pójdź za Mną” dobrze jest „mieć” kogoś, kto będzie umiał stanąć z boku i mądrze towarzyszyć osobie w sercu, której kiełkuje Boży głos.
Pisząc o mądrym towarzyszeniu mam na myśli wsparcie modlitewne, posługę sakramentu spowiedzi, zawsze gdy jest ona potrzebna, odwaga i otwartość do rozmowy i towarzyszenie duchowe.
Dlaczego o tym piszę i jest to takie ważne? Bo jest z tym bardzo duży problemem i brakuje takiego mądrego podejścia niezależnie o jakie powołanie chodzi.
Nie sztuką jest pchać kogoś do seminarium, zakonu, małżeństwa, bo temu czy innemu człowiekowi wydaje się, że ta kobieta powinna iść do zakonu i niemal zaraz po przekroczeniu klasztornej furty zakładać habit zakonny, czy zaraz po przyjęciu oświadczyn stawać na ślubnym kobiercu. Takim podejściem można zniszczyć komuś życie.
Podjęcie tajemnicy każdego powołania powinna towarzyszyć wolna decyzja tego, kto je podejmuje. A nie czyjeś widzimisię. Wtedy w oczach tego, kto na powołanie powiedział w sercu tak zobaczysz całą jego tajemnice. Głęboką radość, której nie da się z niczym pomylić.
Prośmy w modlitwie nie tylko w pierwszy czwartek miesiąca o dar mądrości i delikatność dla spowiedników dużo większą niż przysłowiowy słoń w składzie porcelany, by byli mądrym wsparciem.
