Leśne historie. Poznajemy przypowieści Jezusa Bogumiły Wróblewskiej to problemy i troski mieszkańców lasu pokazane przez pryzmat biblijnych przypowieści w bardzo prosty, ale nie prostacki sposób. Dzięki temu mały (i nie tylko mały, bo sama też wciągnęłam się w te opowieści) czytelnik znajdzie receptę na swoje dziecięce smutki i problemy.
W książce znajdziemy dziewięć przypowieści: o zakopanym i odkopanym talencie, o nowych skórzanych bukłakach, robotnikach ostatniej godziny, o zagubionej drachmie, o dziewięciu pannach-mądrych i głupich, o ziarnach rzuconych w glebę, o figowcu okopanym na rok, o ziarnku gorczycy, o skarbie w roli.
Takie wyjaśnienie przypowieści, jakie daje do rąk małego czytelnika Bogumiła Wróblewska może być pomocne i nam dorosłym w rachunku sumienia zarówno codziennym, jak i przed spowiedzią. Przykład? Bardzo proszę:
” Nadal pomagał innym, lecz nie ponad miarę. Niedźwiedź Maciej odkrył, że kiedy traktuje z troską siebie, jest w stanie nadal troszczyć się o innych. Wcale nie stał się egoistą. Wręcz przeciwnie” s.48-49. To wyjaśnienie przypowieści o figowcu okopanym na rok. Ręka w górę, kto słyszał właśnie takie jej wyjaśnienie na lekcjach religii lub kazaniu w czasie Maszy Świętej? A przecież mimo, że Leśne historie są głównie skierowane do dzieci wyjaśnienie przypowieści nie jest płytkie, wręcz przeciwnie.
To moje pierwsze, ale na pewno nie ostatnie spotkanie książkowe z Bogumiłą Wróblewską. Jasne, optymistyczne ilustracje Agnieszki Haci sprawiają, że nie tylko dziecko, ale także dorosły czytelnik chce się z książką zatrzymać na dłużej.
