„Komentarz świadczy o komentującym” to zdanie napisana przez moją przyjaciółkę wracało do mnie niczym bumerang, po przeczytaniu jednego, z komentarzy pod wywiadem, w którym nowo mianowany metropolita archidiecezji warszawskiej, arcybiskup Adrian Galbas przyznaje, że przenosiny z Katowic do Warszawy zupełnie po ludzku są dla niego bardzo trudne. Ale kierując się posłuszeństwem wobec Ojca Świętego przyjął nominacje widząc w tym Bożą wolę.
I chodź sama z wielką nadzieją i radością serca przyjęłam taką decyzję Ojca Świętego o nominacji tego konkretnego człowieka, ufając bardzo mocno, że Papież Franciszek dokonał go idąc za światłem Ducha Świętego to pokazanie swojej bardzo ludzkiej twarzy przez arcybiskupa Adriana Galbasa jest dla mnie aktem wielkiej odwagi i daniem świadectwa ( wiem, że dla wielu to określenie kojarzy się bardzo mocno).
Dlaczego użyłam określeń odwaga i świadectwo? Bo trzeba je mieć niesamowicie duże, żeby przyznać się do tego, że coś jest trudne po ludzku, ale kierując się wartością wyższą, jaką powinny być dla zakonnika ( i nie tylko z resztą ) złożone śluby posłuszeństwa, podejmuje wyzwanie.
Kilka miesięcy temu, gdy z kurii przyszyła informacja, że jeden z wikarych decyzją Kardynała Kazimierza Nycza zmienia parafię wśród części wiernych wyrazem niezgody z taką decyzją była petycja do podpisania, której namawiała część z nich, również mnie.
Mimo, że niepodpisanie jej kosztowało mnie niesamowicie dużo zachowałam posłuszeństwo. Co z resztą spotkało się z zupełnym niezrozumieniem, bo zarzucono mi brak inicjatywy. Jak również i to, że nie chcę, żeby ksiądz został w parafii.
Może zamiast pisać komentarze, które oceniają, a nie mają nic wspólnego z postawą docenienia, warto się zastanowić, czy mówiąc w czasie każdej Mszy Świętej w Wyznaniu Wiary: „wierzę w Ducha Świętego,” wierzę, że to On działa w Kościele.
