Za wszystko dziękujcie nieustannie się módlcie taka jest wola Ojca waszego względem was”. „Wdzięczność otwiera serce” i pozwala widzieć więcej dobra, które zostało nam dane przez Boga za pośrednictwem drugiego człowieka. Bo także przez drugiego człowieka Bóg działa w życiu każdego z nas.
Niestety nie każdy ma odwagę zdobyć się na zwykłe ( a może jednak nie? ) dziękuję, czy Bóg zapłać. I tym samym docenić czyjś wysiłek, zaangażowanie, otwartość, uważności na drugiego człowieka. Kogoś, kto pokazuje swoim przykładem szczególnie młodzieży Chrystusa i prowadzi ich do Niego. Nie na siłę, nachalnie, ale przez prawdziwość swojego przykładu. A ten jak głosi łacińska sentencja jest lepszy niż wykład. Osoba, która ma odwagę zatrzymać się, podejść i zapytać: -„Jaķ się masz?, gdy Ty lub ktoś ze znajomych przeżywacie żałobę po stracie bliskiej osoby.
A to nie jest wcale takie częste. Docenić piękny śpiew zespołu młodzieżowego, dziękować za obecność, wspólną modlitwę, uśmiechnąć się szczerze i serdecznie na znak pokoju „zarażając” tym pozostałe osoby obecne na Mszy Świętej. Tyle i aż tyle wystarczy, by takim sposobem bycia zjednać sobie ludzi. Dlaczego niektórym tak trudno jest docenić, że ktoś inny, kto jest niżej ode mnie umie łączyć, dostrzegać w ludziach dobro? Do tego, żeby się przyznać, że pracownik jest lepszy od szefa trzeba odwagi i pokory, by to zobaczyć i uznać. Może zamiast wbijać komuś na do widzenia głęboko widelec w serce warto, zacząć brać z niego przykład?
