Julka po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej rodzice mieszka z dziadkiem. I aby wspomóc ich budżet, i mieć pieniądze na swoje wydatki na studiach, postanawia pomóc Influenserom, przygotować dekoracje choinkowe tak, by spełnić ich dość wysokie oczekiwania. A tym samym, aby podnieść zasięgi na Instagramie, zwiększyć grono obserwujących, które ma przełożenie na stan ich konta.
Każdy z influenserów, żeby Julka mogła, jak najlepiej poznać ich upodobania, co do tego, jak powinna być udekorowana choinka w ich domu, uchla przed Julką drzwi do swojego świata. Pokazując, jak żyją,jak spędzają dzień. I to, co Julka zobaczyła wprawia ją w przerażenia, bo z tego wielkiego bogactwa w sensie finansowym, wyziera wielki głód głębokich, prawdziwych relacji. Takich, które można zbudować w realnym świecie. Głóg, który jest zapychany przez tych, którzy go czują coraz większymi zasięgami i kolejnymi lajkami.
Na ten najgłębszy głóg ludzkiego serca, głód relacji lekarstwem okazuje się dziadek Julki, Pan Antoni. W oczywistym dla Julki odruchu przyprowadza do domu Wanessę po próbie kradzieży, której dekoratorka choinek była świadkiem, aby z nią o tym porozmawiać.
I to właśnie obecność i gotowość do rozmowy Pana Antoniego przy dobrym domowym jedzeniu, sprawia, że kolejni Influenserzy znajdują to, czego na próżno szukali w internetowym świecie. To dzięki rozmową z panem Antonim otwierają im się oczy na to, jak puste mieli życie do tej pory. I co najważniejsze: podejmują niełatwą próbę zmiany swojego życia. Nie tego pełnych cukierkowych, idealnych relacji na instagramowym koncie życia, ale tego realnego.
„Julka się uśmiechnęła Dziadek ich po prostu niechcący zaczarował. Swoją dobrocią, dowcipem, zupą ogórkową i tym, że zawsze miał dla nich czas”s.262.
Natasza Socha po mistrzowsku pokazuje mechanizm działania mediów społecznościowych, jako środka znieczulającego serce, gdy jest w nim wielka burza. A obok nie ma nikogo, by o tym porozmawiać., bo osoba, która powinna być nam najbliższa za ważniejszą uznaje liczbę lajków z prezentacji ubierania choinki niż rozmowę z własnymi dziećmi.
