inspracje

Rekolekcje szansą ?

13 marca 2024

 

Na brak możliwości zaspokojenia głębokiego pragnienia wyjścia na pustynie w znaczeniu miejsca, przestrzeni, w której w ciszy łatwiej będę mogła usłyszeć to, co Bóg chce mi powiedzieć do mojego serca mogę  spojrzeć na dwa sposoby.

W pierwszym podejściu do tego, że nie mogę zaspokoić głębokiego pragnienia  i tęsknoty mojego serca, mogę zachować się jak smerf Maruda z popularnej dobranocki. I narzekać, że mi brak i to bardzo, i że tęsknie-kto nie spróbował to jest bardzo mała szansa na to, że zrozumie o czym piszę. Jak również nie pojmie żadną miarą, że za rekolekcyjną ciszą można tęsknić do tego stopnia, że aż fizycznie boli. Tylko to, że będę narzekać i skupiać się na tym, czego nie mam nie zmieni sytuacji.

To na co mam wpływ to zobaczenie, co mam tam, gdzie mi najbliżej, czyli w swojej parafii. I z tego skorzystać jak najlepiej będę potrafiła. Już za chwilę, bo w piątą niedzielę Wielkiego Postu rozpoczynają się rekolekcje, które mają jak najlepiej przygotować wiernych do duchowego przeżycia tych najważniejszych dla wierzących świąt.

I chociaż wielu kręci nosem na tę perspektywę, bo dla wielu rekolekcje parafialne to „okazja” do   spowiedzi, a one same są często traktowane jako nieciekawy, dość schematyczny dodatek, który w najlepszym razie przypomina, że święta tuż, tuż. A same rekolekcje wypadałoby „zaliczyć” jako kolejne zadanie na naszej niekończącej się liście obowiązków.

Sama bardzo lubię czas rekolekcji parafialnych, bo traktuje je nie jako przykry obowiązek do odhaczenia na liście, ale jako szanse na to, by na miarę warunków jakie mam zatrzymać się trochę dłużej i głębiej nad Słowem Bożym, Które jest zawsze aktualne. Spojrzeć na Nie z innej perspektywy, pobyć z Jezusem na modlitwie w czasie czterdziestogodzinnego nabożeństwa w czasie, którego jest On wystawiony w Najświętszym Sakramencie mając łaskę bycia z Nim w ciszy, ile tylko moja dusza będzie potrzebować. I nigdy mi tego czasu nie jest za dużo,  wręcz przeciwnie. W myśl powiedzenia, że szczęśliwi czasu nie liczą będąc na adoracji tracę zupełnie  jego poczucie. I uprzedzając pytanie, które może pojawić się wśród czytelników: nie,  nigdy nie wątpiłam w realną, żywą obecność Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie w tabernaculum. Z mojej  obserwacji widzę też po ubiegłorocznych rekolekcjach, że mimo pory dnia, w której większość ludzi pracuje wielu z nich potrafiło znaleźć czas na to, by choć na chwilę zajrzeć do kaplicy i się z potrzeby serca pomodlić. Nie ukrywam, że cieszy mnie to bardzo. I jest to miód na moje serce, bo nie chcę, żeby Pan Jezus był Sam. A przyznam się, że miałam, co do tego obawy.

I to, co najważniejsze: pamiętajmy o modlitwie zarówno za rekolekcjonistów jaki i spowiedników, bo i jedni,  i drudzy bardzo jej potrzebują w swojej codzienności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.