inspracje

Pustka, która wypełnia.

22 marca 2024

Zrobić miejsce na pustkę i ciszę zdecydowanie bardziej tą wewnętrzną niż brak hałasu wymaga nie małej odwagi. Dlaczego aż tak mocne stwierdzenie? W ciszy ludzkiego serca często wychodzą różnego rodzaju potworki, które na co dzień zagłuszamy, czym tylko się da. Rozmowami o niczym, przeglądaniem mediów społecznościowych po kilkanaście razy w ciągu dnia, kolejnym odcinkiem mało mądrego serialu.

Ktoś może zapytać: po, co to wszystko robić i tak uciekać? Odpowiedz nie jest optymistyczna: wolimy to, co trudne zepchnąć w najdalsze zakamarki naszego serca, byle tylko nie musieć wracać do tego, co trudne i bolesne. I nie mam tutaj na myśli tylko jakiś bardzo traumatycznych wydarzeń z przeszłości, ale zwykły (chociaż wcale nie łatwy  do zniesienia) niepokój serca, który nieraz za sprawą rogatego oszusta,  jest wielkości oceanu. I którego nie da się uciszyć żadnym z dostępnych leków na wyciszenie, uspokojenie, jakie możemy znaleźć w aptece.

Jaki jest zatem na niego sposób? Znam dwa, które sama stosuje zawsze wtedy, gdy już zwyczajnie po ludzku nie mogę wytrzymać. Pierwszym jest wyznanie, że mam taki stan serca w sakramencie spowiedzi. Sakrament pokuty i pojednania to oczywiście przede wszystkim wyznanie swoich grzechów, słabości i zaniedbań. Ale to także najbezpieczniejsza przestrzeń, w której mogę ten niepokój zostawić: Jezusowe ręce. A One nigdy nie zrobią nam żądnej krzywdy. I uprzedzając pytanie, jakie może zadać wielu czytelników: nie traktuje konfesjonału, jak darmowej terapii. Jeśli jest taka konieczność to z niej korzystam. Jednak konfesjonał nie jest do tego dobrym miejscem. Chodź jest też dużo prawdy w zdaniu, że nikt nie zna tak dobrze mojego serca, jak Ten, który w sakramencie pokuty i pojednania umie je, prawdziwie uzdrowić.

Drugim sposobem, który stosuje w stanie niepokoju serca, jest prośba o modlitwę za mnie do moich przyjaciół bądź do osób, którym bardzo ufam. I podobnie, jak spowiedzi tak i modlitwy nie traktuje  magicznie. Niemniej mocno wierzę w jej wielką siłę.

Jakie są moje sposoby na to, żeby poradzić sobie z pustką? Pierwszy to najtrudniejszy, ale i bardzo skuteczny: zaakceptować, że jest. Drugi sposób to zapełnić ją dobrymi „rzeczami”.  Co nimi dla mnie jest? Od jakiegoś czasu mam dobry nawyk, jeśli można tak powiedzieć o czytaniu do  przysłowiowej poduszki Ewangelii na następny dzień. Bardzo polecam. W czasie spaceru po parku lub ogródkach działkowych odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Czytam także dużo wartościowych książek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.