„’Milczenie wewnętrzne jest ważniejsze od zewnętrznego”. Kto z nas nie miał pragnienia, aby je zachować? Jednak jak wszystko, co ważne w życiu także i milczenie wewnętrzne, a właściwe jego zachowanie wymaga wysiłku. Dobrą wskazówką, co może nam pomóc w zachowaniu milczenia wewnętrznego jest książka Szkoła ciszy według mnicha zakonu kartuzów wydana nakładem wydawnictwa eSPe. Kto się jednak spodziewa, że w ten tytuł dostarczy mu wielkich duchowych fajerwerków to nic z tych rzeczy. Co dostaje czytelnik? Bardzo konkretnie rady jak walczyć z pokusami, mocno podkreślone jest zaufanie i posłuszeństwo wobec spowiednika i kierownika duchowego, zachowanie pokory . Ale także mnich z zakonu kartuzów przypomina oczywista oczywistość: nic poza pełny uczestnictwem we Mszy Mszy Świętej nie daje takiego pokoju i radości serca, jak odpuszczenie grzechów i Boże przebaczenie, którego doświadczamy w sakramencie spowiedzi.
„Posłuszeństwo staje się czynnikiem rozwoju duchowego tylko wtedy, gdy stanowi prawdziwe przyzwolenie serca i duchowa.”
s 111.
Mnich pokazuje też kolejne etapy zjednoczenia duszy z Bogiem. Chociaż przyznaję, że przy kilku zdaniach miałam duże wątpliwości. A te zawsze u mnie oznaczają notatkę: zapytać spowiednika. Może nie wszyscy przeniesiemy się od razu za klauzura czy do pustelni, chociaż pobyt tam wcale nie oznacza milczenia wewnętrznego i ciszy w sercu to znajdziemy tam z pewnością ciszę rozumianą jako brak hałasu. I coś bezcennego: otwartość, serdeczność i uważność na drugiego człowieka. Czego nie raz brakuje w tak zwanym normalnym świecie. Może warto jednak spróbować?
„Bóg mówi bardzo cicho. Wszystkie boskie rzeczy są ciche” s. 128
