Wielki Czwartek to dla wielu potocznie dzień księdza. Z jednej strony kwiaty, życzenia, symboliczne prezenty, które są z pewnością miłe.
To też dzień, kiedy w szczególny sposób dziękujemy za wielki dar Eucharystii. A ponieważ nie ma Mszy Świętej, jak i pozostałych sakramentów, głoszenia Słowa Bożego bez kapłana. Zwyczajnie ich potrzebujemy, by pomogli nam wrócić na właściwą ścieżkę, gdy za bardzo zboczymy z Bożych dróg. Co z resztą robią przez sakrament spowiedzi i głoszenie Słowa Bożego.
Mimo, że co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o skandalach z udziałem księży. To wciąż czekam ( może naiwnie) aż te same osoby z taką samą konsekwencją zaczną też pisać o tych, którzy dzień po dniu podejmują swoje powołanie z dala od rozgłosu, blasku fleszy.
Tak tacy kapłani też się zdarzają. I nie są to jednostkowe „przypadki”. I może zaraz pojawią się komentarze, że mam szczęście, bo na takich trafiam. Z jednej strony trochę pewnie tak jest. Choć to raczej nie szczęście, a łaska, bo jest nią wszystko. Także to jakich księży mamy w parafii jest między innymi owocem mojej, choć nie tylko wytrwałej, systematycznej modlitwy za nich.
„Wszystko jest owocem modlitwy”. Wielki Tydzień to dobry czas, by po raz kolejny to zobaczyć.
