23-ego września Kościół wspominał Ojca Pio kapucyna, stygmatyka i między innymi patrona spowiedników.
O tym, że Pan Bóg jest najlepszym Kompozytorem hitów niekoniecznie muzycznych przekonałam, nie gdzie indziej, ale na Maszy Świętej. Gdy w Kościele przypada liturgiczne wspomnienie Świętego Ojca patrona między innymi spowiedników.
I zapewne zaraz odezwie się chór krytyków, zupełnie jak z greckiej tragedii, że to przypadek. A wezwanie, które padło („Módlmy się za powołanych do służby Bożej: za dziewice konsekrowane, wdowy i pustelnice”) w czasie sprawowania Sakramentu Ołtarza to zwyczajny przypadek. Tylko, że one zdarzają się w gramatyce.
Gdy jednak patrzy się przez pryzmat Boży nie ma przypadków, jak mawiała Edyta Stein późniejsza Teresa Bendyka od Krzyża współpatronka Europy.
Są za to Boże znaki. Najczęściej bardzo delikatne, po to żeby nie wpadli w panikę wszyscy ci, którzy są na etapie trudnej, ale też i fascynującej nauki ich odczytywania. Choć dla wielu będą one, jak opowieści fantastycznej treści dla dorosłych. Jeśli się w nie wierzy to wtedy opowieść o nich rzeczywiście brzmi, jak niestworzona historia albo bajki opowiadane na dobranoc.
Zupełnie inny punkt widzenia na pozostawiane przez Boga niby niepostrzeżenie, niby przypadkiem ciche, delikatne potwierdzenia będzie miał ten, kto rzeczywiście w nie wierzy. Na serio, nie magicznie. Wtedy będą one światłem, umocnieniem .Które pozwolą na to, by kolejny krok na drodze będącej darem i tajemnicą- drodze powołania zrobić dużo pewniej. I odważniej.
O to, by spowiednicy byli mądrą, realną pomocą w odczytywaniu Bożych znaków dla powierzonych im przez Boga penitentów prośmy szczególnie mocno ich patrona Ojca Pio.
