inspracje

Recepta na spadek powołań.

16 maja 2025

Dobiega końca Tydzień Modlitw o Powołania, który zapoczątkowała Niedziela Dobrego Pasterza.

To, że  coś się kończy wcale nie oznacza to, że wspólnota Kościoła, a więc także i wierni mają w swoich modlitwach przestać prosić o nowe i święte powołania kapłańskie, zakonne, misyjne i do życia konsekrowanego aż do nowego roku liturgicznego. Wręcz przeciwnie.

Od modlitwy wszystko powinno się zacząć, bo to ona nadaje właściwy kierunek temu, co człowiek robi. Jest łapaniem szczególnego, bo duchowego oddechu, kiedy stajemy w Bożej obecności.

O tym, że liczba powołań do życia zakonnego, kapłańskiego, konsekrowanego i misyjnego spada nie ma, co zaprzeczać, bo takie są fakty.

Czy jest na to jakiś złoty środek? Modlitwa chodź bardzo potrzebna to jednak nie działa magicznie. Nie zapełni ona seminariów, murów klasztorów zarówno męskich, jak i żeńskich zgromadzeń zakonnych z dnia na dzień rzeszą mężczyzn i kobiet gotowych do tego, by służyć Chrystusowemu Kociołkowi.

Nic tak nie przyciąga, jak przykład życia konkretnego człowieka, który bez rozgłosu, splendoru i fanfar zwyczajnie dzień po dniu pokazuje wielkość daru i tajemnicy powołania.

Brzmi, jak pobożne życzenie?

Niekoniecznie. Wystarczy się rozejrzeć za tym, co jest zwyczajne, a jest esencją powołania: radością w oczach tego, kto na Boży głos w sercu powiedział: tak. Tej radości nie da się z niczym innym pomylić, bo jest ona jedyna w swoim rodzaju. Wystarczy spojrzeć w oczy konkretnego  księdza bądź siostry zakonnej. I nie  trzeba od razu wchodzić za klauzurę, by to dostrzec. Choć rzeczywiście w jej ciszy są one zdecydowanie bardziej dostrzegalne. Radość z przyjęcia zaproszenia Mistrza, aby pójść za Nim będzie promieniować także przez kratki konfesjonału po udzieleniu rozgrzeszenia temu, kto przed chwilą odsłonił przed kapłańskim sercem rany i bolące miejsca swojego, serca. I został uzdrowiony mocą sakramentu, ale także poczuciem bezpieczeństwa, traktowania z szacunkiem, bez pośpiechu.

Nie bez znaczenia jest także gotowość do tego, aby się dzielić doświadczeniem, jak dany ksiądz, czy siostra zakonna odkryła, że Pan zaprasza do życia kapłańskiego lub zakonnego. Choć daleka byłabym od tego, aby kogokolwiek pytać publicznie lub samej mówić o tajemnicy powołania. Dlaczego? Powołanie to przestrzeń Bożego  działania w ludzkim sercu. A ono lubi ciszę i dość mocno zapomnianą wartość w dzisiejszych czasach, jaką jest dyskrecja.

Zamiast marudzić, że jest źle z powołaniami dużo większy pożytek będzie, gdy konkretny ksiądz czy siostra zakonna pokaże w tym, co najtrudniejsze, bo w codzienności piękno powołania. A wierni będą za Was trzymać modlitewnie kciuki. Prosząc o łaskę wytrwania do końca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.