Czasami dobrze jest postawić sobie zasadnicze pytanie, a Wielki Post to dobry czas, do tego. Także o to, po co mi właściwie ten czas łaski i nawrócenia, jak nie tylko ładnie, ale i trafnie jest nazywany.
I nawet, jeśli dzięki otarciu na łaskę Bożą nie zboczę jakoś bardzo mocno z Bożych ścieżek, którymi są, Boże przykazania to warto się zastanowić nad tym, po co mi ten czas?
Przecież pościć, modlić się, dawać jałmużnę można nie tylko w Wielkim Poście. Podobnie rzecz się ma z udziałem w rekolekcjach, spowiedzią, rozważaniem Męki Pańskiej.
Wszystko to powinno prowadzić do tego, aby być jeszcze bliżej Jezusa. Jeśli tak nie jest, to jest tylko pustą pozbawioną szczerej intencji serca wielkanocną wydmuszką. Ładną z zewnątrz, ale pustą w środku.
Co można zrobić, żeby tak nie było? Wszystko to, co daje nam Kościół w Swej mądrości, jako pomoc do tego, aby lepiej przeżyć czas Wielkiego Postu dostosować do swoich możliwości.
Jeśli wiem, że pójście w Drodze Krzyżowej ulicami miasta będzie dla mnie na tyle dużym wysiłkiem, że na następny dzień nie będę w stanie iść po zakupy to na nią nie idę. W zamian za to idę na Drogę Krzyżową rano do parafialnego kościoła ( to też zadbanie o siebie, bo Drogę Krzyżową głębiej przeżywam rano. Mogę pobyć z jej rozważaniami dłużej) lub korzystam z rozważań w dostępnych w Internecie lub bibliotece parafialnej- wystarczy zapytać.
O sakrament spowiedzi warto zadbać na tyle wcześniej, żeby nie zerkać nerwowo w kolejce do konfesjonału na zegarek. A najlepiej w miarę możliwości ich unikać. Spowiednik też człowiek i ma prawo być zmęczony.
Jaka będzie Twoja odpowiedz. Po co Ci Wielki Post?
