Kiedy intencja modlitwy różańcowej spłata się z Ewangelią z ostatniej niedzieli jak warkocz: za pasterza Kościoła to nie jest przypadek. A odpowiedz na to, co jest trudne i bolesne dla przestrzeni mojego serca. I nie ma w tym nic dziwnego, bo nigdzie indziej jak w Słowie Bożym, i w czasie modlitwy człowiek nie znajdzie odpowiedzi na pytania, które się w jego sercu pojawiają.
I nikt inny jak Sam, Jezus nie zna ludzkiego serca tak dobrze. Nawet ten, kto jest jego właścicielem, bo nieraz potrafi on z zadziwiająca skutecznością zagłuszać i spychać na wiele różnych sposobów to, co go uwiera na samo dno. Tak, by zduszone, schowane głęboko nie doszło do głosu.
Dlaczego? Bardzo często mamy zapisany obraz Pana Boga w sercu jako Tego, do którego powinniśmy iść z przypudrowana dusza. Nie pokazywać Mu tego, co jest dla nas trudne. Z czym po ludzku sobie nie radzimy.
Tylko tak jak puder położony na zmianę skórna nie powoduje jej wyleczenia, a jedynie przykrycie. Tak nie odsłonięcie bolących miejsc w sercu odbiera możliwość ich wyleczenia. Nie dlatego, że Jezus o nich nie wie, bo wie z pewnością. Tak jak trędowatego pyta: Jeśli chcesz mogę cię uzdrowić.
Ktoś może zadać pytanie: po, co Jezusowi zgoda na uzdrowienie tego, kto tego potrzebuje? Bo szanuje wolną wolę każdego człowieka. I nie zrobi nic na siłę. Jednak, żeby uzdrowienie było możliwe trzeba wiedzieć, gdzie boli. I do takiego czasu, żeby się przyjrzeć, co mnie boli w sercu, przed czym uciekam, co zagłuszam zaprasza Jezus: ” Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco” z niedzielnej Ewangelii Świętego Marka. Takim czasem pustynnych dni mogą być rekolekcje w milczeniu, gdzie z dala od codziennej bieganiny możemy się zatrzymać, ograniczyć różne rozpraszacze, nadmiar bodźców. I zanurzyć się w Jego Słowie, cieszyć się Jego realną obecnością w Eucharystii i adoracji. Takie zatrzymanie się to szansa na odpoczynek w Jego towarzystwie. A ten karmi przede wszystkim dusze, dając też odpocząć psychicznie. I nawet, jeśli w czasie rekolekcji dojdą do głosu duchowe potworki to warto je oddać w sakramencie spowiedzi lub opowiedzieć o nich w duchowej rozmowie. Pytanie tylko, czy się zdecydujesz?
