in recenzje książek

Cuda Św. Faustyny Ewa Czaczkowska.


Jakie masz skojarzenia, gdy myślisz św Faustyna? Dla mnie pierwszym hasłem jest Dzienniczek, koronka i orędzie do Bożego Miłosierdzia. Dlaczego pytam o skojarzenia z Sekretarka Bożego Miłosierdzia? Przyznaję, że sama dość schematycznie o Niej myślałam. A raczej zawężałam  pole, na którym działa. Kiedy odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia? Za osoby chore, zmarłe, kiedy potrzebuję oczyszczanie i uzdrowienia w sakramencie pokuty i pojednania.
Na nowo,szerzej na Bożą Sekretarkę pozwoliła mi spojrzeć lektura książki Ewy Czaczkowskiej Cuda św Faustyny. Bo moje spojrzenie na Nią, jak widać  było zawężone. 

A opisane  przez Autorkę przypadki uzdrowienia zarówno fizycznego, jak i duchowego pokazują jedno: dla   Boga nie ma nic nie możliwego.

Bo, jak po ludzku wytłumaczyć to, że niedoszły samobójca przed odebraniem sobie życia sięga po Dzienniczek, a słowa, które tam znajdzie już na zawsze je odmienią? I tak jest z każdym przedstawionym cudem, czy na poziomie fizycznym, czy duchowym. Następuje zmiana dotychczasowego życia. Każdy z bohaterów ma w sobie bardzo głęboką potrzebę dawania świadectwa o tym, co stało się jego udziałem, czego doświadczył.  Dlatego chylę czoła przed nimi, że mają w sobie tyle odwagi, żeby o tym mówić. 

Do mnie chyba najmocniej przemówiły trzy  przytoczone przez Czaczkowską  świadectwa. Pierwszym jest to, którym się dzieli Ewa Sałużanka. Po bezskutecznych próbach wyjścia z depresji otwierała chyba wszystkie drzwi. Także te, których lepiej nie uchylać łącznie z sensami bioenergoterapii, czy buddyzmem. Skutkiem tego było to, że zamiast czuć się lepiej, czuła się tylko gorzej. Do momentu, aż  sięgnęła po Dzienniczek. Wtedy zaczął się jej proces wychodzenia z depresji. To, co mocno mi zapadło w pamięć i serce:”Dzisiaj wiem, że życie nie polega na osiecznianach, lecz na naszej zgodzie na życie. A zgodę na życie możesz mieć tylko w Jezusie. On jest jedynym jego sensem. (…).. Gdy to zrozumiałam zaczęłam sobie odpuszczać sobie, jako kobieta. Nie muszę być pierwsza, najlepsza, perfekcyjna. Ja chcę być prowadzona. Chcę zaufać Jezusowi” (s. 91).

Drugim ważnym dla mnie świadectwem jest to księdza Folejewskiego, który zrezygnował z przeszczepu serca ” I wtedy usłyszałem wewnętrzny głos: „Twój przeczep serca będzie miał na imię ” Jezu, ufam Tobie” (.s.179). I postanawia zaryzykować i zaufać na maxa, Bożemu Miłosierdziu. Pytany, czym jest Boże Miłosierdzie odpowiada: „Miłosierdzie jest cudem Boga pochylającego się nad człowiekiem, wydobywającego dobro spod rożnych nawarstwień zła po to, aby uczynić nas piękniejszymi” (s.178).  Mocne są też jego słowa o tym, czym dla niego jest powiedzenie” Jezu, ufam Tobie”:”Dla mnie słowa: Jezu, ufam Tobie”, że za wszystko dziękuję. Jeśli nie dziękuję to znaczy,że nie ufam, czyli uważam, że Bóg daje mi coś złego” (…) „To nie jest łatwe. Powiedzenie słów: „Jezu, ufam Tobie”, z polną świadomością ich znaczenia jest niezwykle trudne. My czasem powtarzamy lekko: „Jezu, ufam Tobie”, bo lekarze, psychologowie nie pomogli, to może Jezus pomoże” (s.178) 

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

Trzecim świadectwem jest to kardynała Franciszka Macharskiego, który po leczeniu operacyjnym nowotworu jelita cienkiego rezygnuje z przyjęcia chemioterapii i zawierza Bożemu Miłosierdziu. Po ludzku można powiedzieć,że oszalał. Własnie po ludzku. Zawołanie:: „Jezu,ufam Tobie” miał umieszczone na biskupiej mitrze.

Kto mnie zna, ten wie, że chociaż do Krakowa mam daleko to Kardynał Macharski jest mi szczególnie bliski. Nie tylko ze względu na miłość do Królewskiego Miasta Krakowa. To nie jest przypadek. Jego słowa o Bożym Miłosierdziu:”Pielgrzymka do Bożego Miłosierdzia trwa przez cale ludzkie życie. Zaczyna się każdego ranka i nie skończy się aż w tej ostatniej godzinie. w której mrok ludzkiego życia wejdzie najpierw w mrok,ten mrok Golgoty, noc Golgoty, po to, żeby rozbłysnąć darem światła  i patrzenia twarzą w twarz Tego, w którego uwierzyliśmy tam, gdzie nadzieja się spełni” (s. 257) 

„Cuda św Faustyny”  to moja pierwsza książka autorstwa Ewy Czaczkowskiej, po którą sięgnęłam i z pewnością nie ostatnia. Autorka ma naturalną  umiejętność pisania o tym, co nie wytłumaczone bardzo lekkim, przystępnym językiem. Tą  książkę się nie czyta, ją się pochłania, jak dobrą powieść.  

Write a Comment

Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.