Kiedy w sercu mimo systematycznego korzystania z sakramentu pokuty i pojednania masz plątaninę, niczym motek wełny, to jest informacja, że potrzebuje ono uspokojenia. Jak to osiągnąć? Jeśli jest w zasięgu Twoich możliwości wyjazd, który pozwoli Ci być sam, na sam z Bogiem to warto z niego skorzystać.
Chociaż jest wiele propozycji rekolekcji zarówno indywidualnych, jak i grupowych to z własnego doświadczenia wiem, że bezcenne jest poczucie, że znalazło się swoje miejsce. Gdzie człowiek czuje się, jak w domu i bez codziennej bieganiny może rozważać Słowo Boże, na modlitwie zwrócić swoje serce ku Bogu, codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu.
Zatrzymanie się w codziennej gonitwie pozwala smakować zwykłe radości dnia: jak chleb wypiekany przez Siostry, kawa pita w ciszy i spokoju, przepyszne jedzenie. A to wszystko przy dyskretnej obecność Sióstr. I pewnie niektórzy z Was czytający ten tekst pomyślą, że to wszystko można zrobić w domu. Można, ale nieraz potrzebujemy zwyczajnie zmienić otoczenie, usiąść w ciszy i pozwolić Bogu mówić do swojego serca. I właśnie po to jest potrzebna cisza.
I chociaż nie każdemu polecam zaszyć się w ciszy pustelni, bo nie każdy będzie umiał ja znieść. A przy tym nie bać się, że to właśnie w ciszy mogą z dna serca odezwać się różne małe potworki, które zagłuszamy na różne sposoby w codzienności. Z wielką wdzięcznością mojego serca Siostrom ze zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w Walendowie za ich troskę, życzliwość i dyskretna obecność składam ogromne Bóg zapłać na ręce Siostry Przełożonej.
A kto nie może być w Pustelni Świętej Faustyny w realu zapraszam na wirtualną wycieczkę: https://m.youtube.com/shorts/UXZNwkFRrvU za sprawą s. Gaudi Skass.
*Tytuł do tekstu zapożyczony z tytułu rolki s.Gaudi Skass.
