Wiele wspólnot działających przy parafiach zawiesiło swoją działalność na czas wakacji. A tym samym jest pokusa, by o wakacjach myśleć, jak o duchowym sezonie ogórkowym.
Po napełnionym po brzegi zupełnie, jak stągwie na weselu w Kanie Galilejskiej czerwcu, gdzie Kościół w Swej mądrości pochyla się nad skarbami i darami Najświętszego Serca Jezusowego i Bożym Ciałem, gdzie szczególnie dziękujemy Jezusowi za Jego żywą i realną obecność w Sakramencie Ołtarza czas wakacji może wydawać się pusty.
To, co z pozoru wydaje się pustką jednocześnie może okazać się szansą na to, aby wrócić do tego, co powinno być podstawą relacji z Jezusem, jeśli traktujemy ją na serio.
Bijącym sercem Kościoła są Jego sakramenty, które są sprawowane niezależnie i nieprzerwanie od tego, jaka jest pora roku, i do których mimo spadku powołań kapłańskich wciąż mamy nieograniczony dostęp. Wakacje mogą być szansą na to, by zwolnić chodź na chwile od biegu, jaki często towarzyszy nam w ciągu roku i dać sobie szansę, żeby przeżyć je trochę głębiej. I podziękować za nie tym, co jest (a raczej powinno być) ważne –modlitwą uwielbienia. Zarówno za dar powołań kapłańskich, jak i sakramentów świętych, w których Jezus jest prawdziwie obecny. Nie ma sakramentów świętych bez obecności kapłana, warto więc ich wspierać swoją modlitwą, bo szczególnie mocno jej potrzebują.
A jeśli w czasie wakacji uda się nam uczestniczyć we Mszy Świętej w tygodniu to może się okazać, że czas odpoczynku był także bardzo owocny dla umocnienia naszej relacji z Jezusem.
Warto spróbować i dać sobie taką szansę.
