15 lutego przypada pięćdziesiąta rocznica narodzin dla nieba błogosławionego księdza, Michała Sopoćko stałego spowiednika i towarzysza duszy (zdecydowanie to bardziej moje określenie niż kierownictwo duchowe) Św. Faustyny.
Błogosławiony ksiądz Michał Sopoćko to nie tylko ten, przed którym Sekretarka Bożego Miłosierdzia odsłaniała tajemnice swojego serca w sakramencie spowiedzi, ale to także ten człowiek, który słowa Samego Jezusa o Jego miłosierdziu, jak i o formach jego kultu wziął bardzo na serio.
Jednak od ogromnego zaangażowania w szerzenie kultu Bożego miłosierdzia, które doceniam i to bardzo. Niemniej ważne jest zachowanie przez niego posłuszeństwa, kiedy kardynał Wyszyński przekazał mu decyzję Świętego Oficjum, która zakazywała szerzenia kultu Bożego miłosierdzia, mimo że jak sam przyznał był to wielki ból dla niego.
Pomimo niego zachował posłuszeństwo wobec decyzji Kościoła, choć z pewnością zachowanie go do łatwych nie należało.
A piszę o tym dlatego, ponieważ do posłuszeństwa zobowiązani są niektórzy księża wobec biskupa jest, jest ono także jedną z rad ewangelicznych, do których zachowania zostaliśmy wezwani jako członkowie Chrystusowego, Kościoła.
To na polecenie Jezusa Miłosiernego i księdza Sopoćko Święta Faustyną zaczęła spisywać Dzienniczek, w którym przekazała orędzie Bożego miłosierdzia dla całego świata.
I kiedy po raz kolejny słyszę, że jest ono bez sensu, a najlepiej to powinno zostać zniesione, bo ten konkretny człowiek go nie rozumie. I tak, by nie potrafił to tym bardziej idąc za łaską Bożą chcę je zachować. Nie tylko wobec stałego spowiednika, choć żaden z nich go na mnie nie wymuszał to każdy, z nich wiedział, że jest ono dla mnie ważne.
I za to błogosławionemu księdzu Michałowi Sopoćko chcę w szczerej modlitwie bardzo serdecznie podziękować. I za to, że pokazał mi, który za kapłanów będzie mi pomocą w powrocie na Boże drogi, gdy z nich za bardzo zboczę.
